Renata Dancewicz porzuciła wiarę już jako 11-latka. "Wychodziłam w niedzielę "do kościoła". Szłam sobie do knajpki albo do parku"

Renacie Dancewicz od dawna nie jest po drodze z Kościołem i wielokrotnie to podkreślała. W wywiadzie wyznała, że przestała chodzić na niedzielne msze już jako 11-latka. Opowiedziała też nieco o jej podejściu do polityki.

Renata Dancewicz mówi o polityce i wierze. Padły mocne słowaRenata Dancewicz mówi o polityce i wierze. Padły mocne słowa
Źródło zdjęć: © KAPiF
Goss

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

Renata Dancewicz nigdy nie należała do osób, które boją się wyrażać własne poglądy. Aktorka wielokrotnie wspominała, że wiarę porzuciła już jako bardzo młoda dziewczyna. Swego czasu w rozmowie z Plejadą wyjaśniała, że wynikało to między innymi z tego, jak Kościół katolicki traktuje kobiety.

Ja, już jako mała dziewczynka, zrozumiałam, że nie wierzę w Boga i nie chcę być częścią Kościoła katolickiego. Zobaczyłam, jak niesprawiedliwie Kościół traktuje kobiety - argumentowała. One mają być służącymi i tyle. Na samym szczycie hierarchii są księża, którzy mają kontakt z Bogiem, później mężczyźni, a na samym końcu kobiety.

Renata Dancewicz o polityce: "Lubię debatować, kłócę się często"

W wywiadzie dla "Twojego Stylu" aktorka ponownie nawiązała do kwestii wiary. Jak twierdzi, z Kościołem przestało jej być po drodze już w wieku 11 lat i nie zmieniła tego nawet religijna babcia. Nie chciała jej jednak sprawiać przykrości, dlatego w niedziele "wychodziła do kościoła" i po prostu spędzała czas poza domem.

Z kościołem rozeszłam się w wieku 11 lat, chociaż byłam zżyta z moją bardzo religijną babcią - wspomina. Ona do śmierci nie wiedziała, jaką naprawdę ma wnuczkę. Nigdy nie paliłam i nie przeklinałam przy niej. Umarła, kiedy miałam 36 lat, i do tego czasu, kiedy u niej byłam, wychodziłam w niedzielę "do kościoła". Szłam sobie do knajpki albo do parku. Po co babcię denerwować?

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo


WIDEO
Renata Dancewicz na proteście pod TK: "Stała się rzecz haniebna"

Przy okazji opowiedziała też nieco o tym, jak spędza święta. Okazuje się, że przywiązuje dużą wagę do tradycji i zdarza jej się nawet bywać na pasterkach. Nie chodzi jednak o aspekt wiary, a o muzykę i atmosferę.

Mam rodzinę na Dolnym Śląsku, często wynajmujemy tam dom, zapraszamy ze 20–30 osób - krewnych, znajomych. Tak świętujemy. Tradycja jest ważna. Uwielbiam choinkę, musi być żywa i wysoka. Kiedy w kościele jest pasterka, dobry chór śpiewający kolędy - idę, bo lubię architekturę sakralną, atmosferę, organy.

Nie zabrakło również wątku polityki, bo ta, obok aktorstwa i brydża, także należy do jej zainteresowań. Dancewicz przyznaje, że lubi bronić swojego zdania i podczas dyskusji zdarza jej się "podpalić".

Nie będę kandydować do Sejmu, ale czuję się częścią tego wszystkiego. I nie chcę, żeby ktoś decydował za mnie. Lubię debatować, kłócę się często. Znajomi nie chcą ze mną rozmawiać o polityce, mówią, że się podpalam i podnoszę głos. Mam lewicowe poglądy, jestem socjalistką - stawia sprawę jasno. Musiałam dojrzeć do zainteresowania polityką. Ale zawsze miałam swoje zdanie i nienawidziłam konwenansów, byłam wyczulona na nierówności, niesprawiedliwość i postawę wyższościową.

Renata Dancewicz
Renata Dancewicz © KAPiF | KAPIF.pl
Renata Dancewicz
Renata Dancewicz © KAPiF | KAPIF.pl
Renata Dancewicz
Renata Dancewicz © KAPiF | (c) by KAPiF
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą