Dzisiejszego wieczoru po raz 91. poznaliśmy nazwisko najlepszego sportowca roku. Wyboru dokonali czytelnicy "Przeglądu Sportowego" i widzowie Telewizji Polskiej, którzy po kilku latach przerwy ponownie mogą oglądać uroczystą galę na jej antenie. Ubiegłoroczną triumfatorką została jedyna złota medalistka Letnich Igrzysk Olimpijskich w Paryżu spośród reprezentantów naszego kraju, Aleksandra Mirosław.
Swoją 15. z rzędu nominacją mógł poszczycić się Robert Lewandowski. Nieobecnego na ceremonii piłkarza dzielnie reprezentowała jego żona Anna, która objawiła się w spektakularnej, różowej kreacji. W jego imieniu odebrała wyjątkową nagrodę "Czempiona Stulecia", którą przyznano mu z okazji okrągłego jubileuszu plebiscytu.
Byłem na siłowni Anny Lewandowskiej w Barcelonie. Ile kosztuje wizyta w jej studiu?
Robert Lewandowski wychwala żonę pod niebiosa
Podczas uroczystego wieczoru poinformowano, że polski napastnik przebywa obecnie w Arabii Saudyjskiej, gdzie już jutro rozegrany zostanie finał turnieju o Superpuchar Hiszpanii. W zaprezentowanym materiale podkreślono wszystkie jego dotychczasowe osiągnięcia na czele. Po chwili sportowiec połączył się na żywo, witając gości Teatru Wielkiego Opery Narodowej i komplementując wygląd żony. To właśnie pod jej adresem skierował bardzo ważne słowa.
Z tego miejsca chciałbym również podziękować mojej rodzinie. Aniu, kochanie, dziękuję, że od lat dbasz o każdy detal mojego samopoczucia, od tego, co mam na talerzu po to, jak radzę sobie z presją, za codzienne wsparcie, ogromną cierpliwość i za to całe poświęcenie. Wiem, że w domu nadal nie jestem sportowcem stulecia, tylko Robertem, który pewnie za 2 dni jak wróci do domu będzie musiał wynieść śmieci czy opróżnić zmywarkę
Robert Lewandowski odniósł się również do wciąż przewijających się pytań o planowane zakończenie kariery. Na koniec zakomunikował: "nie zamierzam grać kolejnych 100 lat, ale obiecuję, że dopóki biegam szybciej niż większość z was na sali, nie odchodzę na emeryturę".
Podczas tegorocznego plebiscytu zawodnik FC Barcelony ostatecznie uplasował się na 7. pozycji.