Roksana z "Hotelu Paradise" tłumaczy, czemu boi się zwierząt: "Królik, który miał urojoną ciążę, syczał na mnie!"
Roksana Więcko, jedna z najbardziej komentowanych uczestniczek "Hotelu Paradise", kolejny raz zaskakuje. Opowiedziała o tym, dlaczego panicznie boi się zwierząt, a wszystko przez pamiętne starcie z "urojoną ciążą królika".
Hotel Paradise to kultowy randkowy reality show, w którym grupa singli spędza czas w luksusowej willi w Tajlandii, budując relacje, zawierając sojusze i walcząc o nagrodę główną - nawet do 200 tysięcy złotych. Emocje, romansowe gierki i dramaty to codzienność w rajskiej scenerii tego show.
Czułe gesty Edyty Zając i Michała Mikołajczaka za kulisami ramówki TVN. Uroczy widok?
Roksana Więcko to jedna z uczestniczek najnowszego sezonu Hotelu Paradise. 20‑latka studiuje pielęgniarstwo, pracuje jako stylistka rzęs i aspiruje do kariery w medycynie estetycznej. Poza tym uwielbia taniec, cheerleading i adrenalinę motocrossu - ale okazuje się, że nie wszystko tak bardzo ją kręci…
Roksana to najmłodsza uczestniczka 12. sezonu Hotel Paradise. Przebojowa 19-latka już zdążyła zaskoczyć widzów swoją kreatywnością - m.in. wymyślając własną formę słowa "prawnik", które nazwała "prawnictwo". Jej ostatnie rozważania o wyborach prezydenckich również wywołały spore poruszenie.
Roksana z Hotelu Paradise "nienawidzi zwierząt"?
Największy szum wywołała ostatnio jej szczera wypowiedź o zwierzętach. Roksana przyznała, że ich po prostu "nienawidzi", co natychmiast spotkało się z krytyką internautów, którzy zarzucali jej brak empatii.
Roksana postanowiła wytłumaczyć swoje słowa. Jak wyjaśniła w programie, została źle zrozumiana.
Od małego po prostu się ich boję. Wiele razy zdarzało się, że zwierzęta na mnie skakały albo mnie gryzły i przez to ten strach tylko się pogłębiał. Do dziś, kiedy gdzieś idę sama, często wolę wybrać dłuższą drogę, byle tylko nie przechodzić obok jakiegoś zwierzęcia. Kiedyś miałam świnki morskie i królika, ale nawet wtedy po czasie zaczęłam się ich bać szczególnie kiedy robiły nagłe ruchy albo mnie ugryzły. Ten królik miał nawet urojoną ciążę i potrafił syczeć, i mnie zaatakować, co jeszcze bardziej mnie stresowało. To nie jest kwestia niechęci do zwierząt, tylko strachu, który został ze mną od dziecka.
Biedna?