Sąsiadka ujawnia, jak wyglądało życie w bloku w trakcie streamu Łatwoganga. "Próbowali dostać się do klatki i dzwonili nam do mieszkań"
Dziewięciodniowy stream Łatwoganga zamienił spokojną klatkę schodową w miejsce pełne hałasu i ciągłego ruchu. O tym, jak wyglądało życie obok mieszkania streamera, opowiedziała jedna z jego sąsiadek.
Trwający dziewięć dni stream Łatwoganga całkowicie zmienił codzienność mieszkańców jednego z bloków na warszawskiej Pradze. Przed budynkiem gromadziły się tłumy fanów, pojawiały się gwiazdy i ekipy telewizyjne, a kolejne momenty wydarzenia na bieżąco trafiały do sieci. Sam korytarz szybko zaczął pełnić funkcję prowizorycznej poczekalni, bo goście nie mieścili się w niewielkiej kawalerce streamera.
I choć całości towarzyszyła atmosfera ekscytacji, dla części sąsiadów mógł to być wymagający czas. Szpaku, który wystąpił podczas streamu, zadbał o nich - uprzedził ich o możliwym hałasie, a w ramach przeprosin zostawił pod drzwiami paczki ze słodyczami i butelkę wina.
ZOBACZ: Szpaku dał koncert w kawalerce Łatwoganga i przygotował PREZENTY dla jego sąsiadów. Klasa? (FOTO)
Przeżyjmy to jeszcze raz! Najpiękniejsze momenty transmisji Łatwoganga
Sąsiadka ujawnia, jak wyglądało życie w trakcie streamu Łatwoganga
Julia Adamczyk, sąsiadka Łatwoganga, w nagraniu na TikToku opowiedziała, jak przez dziewięć dni wyglądało życie jej i pozostałych mieszkańców bloku podczas streamu influencera.
Zacznę od tego, że przez pierwsze parę dni trwania tego streama kompletnie nie byłam świadoma, co tutaj się odbywa praktycznie u mnie za ścianą. Pierwszą taką dziwną oznaką było to, że pod klatką stała masa dzieciaków, ale myślałam, dobra, pewnie tu mieszka jakiś influencer, ktoś się tu wprowadził, oni ogarnęli i tutaj przychodzą
Wszystko zmieniło się, gdy pod drzwiami pojawiły się wspomniane paczki od ekipy Szpaku.
To był moment, w którym ten stream naprawdę bardzo mocno wystrzelił i masa ludzi zaczęła się tutaj też zbierać w środku, jeśli chodzi o celebrytów
Adamczyk zwróciła uwagę, że w bloku panowała wyjątkowa energia, a część mieszkańców aktywnie włączała się w inicjatywę, udostępniając mieszkania czy miejsca parkingowe. Jak przyznała, sama żałowała, że nie dołączyła wcześniej do akcji, bo dopiero z czasem uświadomiła sobie skalę przedsięwzięcia.
Ale zacznę może od tego, jak niesamowicie zachowali się niektórzy sąsiedzi. Ja powiem za siebie, że absolutnie te wszystkie hałasy, o które pytacie i tak dalej, faktycznie one były, ale w życiu nie wyobrażam sobie narzekać, bo było też czuć oprócz tego tę niesamowicie pozytywną energię. (...) Myślę, że byliśmy w stanie przytrzymać te tak naprawdę kilka dni hałasu, bo ten stream rozkręcił się dopiero po paru dniach i te hałasy się wtedy pojawiły. (...) Jestem pełna podziwu dla sąsiadów, którzy zaczęli udostępniać mieszkania czy zwalniać miejsca parkingowe.
Okazuje się, że codzienność mieszkańców w trakcie streamu została wywrócona do góry nogami - spotykali w windzie influencerów i aktorów, a na klatce schodowej często natykali się na tłum fanów. Z czasem pojawiały się też bardziej uciążliwe sytuacje, takie jak próby wejścia do klatki czy dzwonienie do mieszkań, a także głośne zgromadzenia pod oknami. Jednocześnie podkreśliła, że był to raczej incydentalny moment, który dało się przetrwać, a większość wydarzeń przebiegała w dobrej atmosferze.
W ostatnich dniach też już próbowali dostać się do klatki i dzwonili nam do mieszkań, co było trochę może minusem. (...) Oby więcej takich akcji i więcej ludzi. To wszystko ode mnie i naprawdę cieszę się, że byłam tak blisko czegoś takiego pięknego
Fajna postawa?
ZOBACZ: Wojtek Gola przekazał na aukcję słynny 22-stronicowy dokument potwierdzający, że NIE JEST BISEKSEM!