Sebastian Fabijański ODPOKUTUJE za wszystkie grzechy w "Tańcu z Gwiazdami? "Dostał szansę na drugie medialne życie" (OKIEM PUDELKA)
Mijający tydzień obfitował w wiele absurdów będących kwintesencją show-biznesu: Doda z wizytą u prezydenta, pląsający wesoło Sebastian Fabijański oraz udawany "romans" Margot Robbie i Jacoba Elordiego. Komu to wszystko wyjdzie na dobre, a kto się może sparzyć? O tym w naszym cotygodniowym podsumowaniu "Okiem Pudelka".
Polityczna ofensywa Dody
Nową twarzą walki o schroniska i poprawę sytuacji bezdomnych zwierząt stała się Doda, która nagłośniła fatalne zarządzanie prywatnych placówek i brudne interesy ich właścicieli. Cała sprawa szybko stała się polityczna - piosenkarka gościła na posiedzeniach komisji sejmowych, a w ostatnich dniach spotkała się z ministrem sprawiedliwości i samym prezydentem RP. Ciężko odmówić jej skuteczności, bo po spotkaniu z nią zarówno Waldemar Żurek, jak i Karol Nawrocki, zapewnili o poczynieniu stosownych kroków i wdrożeniu zmian mających na celu skuteczniejszą ochronę zwierząt. Kolejnym politykiem na celowniku Rabczewskiej jest Donald Tusk, ale premier nie odpowiedział jeszcze na apel wokalistki. Ta poinformowała go jedynie, że został jej jeszcze "jeden outfit", jeśli chodzi o stosowną garderobę na tego typu wydarzenia.
Zobacz także: Doda SPIĘŁA SIĘ na wizji z dziennikarką TVP Info: "Nie podoba mi się taka rozmowa, mówię STOP"
I jak to z Dodą bywa, jej działania wzbudzają mieszane uczucia. Nie brakuje pytań, ile w tym wszystkim prawdziwej troski o los zwierząt, a na ile jej medialno-polityczne wojaże pomogą nie tylko psom, ale i jej samej. Rabczewska zbywa takie sugestie w wywiadach, a wielbiciele piosenkarki zachęcają krytyków do zaangażowania się w sprawę, co ma przynieść więcej pożytku niż kwestionowanie dobrych zamiarów ich idolki. Temat Dody był również mocno obecny podczas ramówki Polsatu i wywiadów z Edwardem Miszczakiem, który przez lata nie wpuszczał jej do TVN, a po objęciu sterów u konkurencji uczynił z niej jedną z czołowych gwiazd stacji. Teraz z kolei ma żal, że Dorota po tym wszystkim na ostatnim sylwestrze śpiewała w Telewizji Publicznej. Postawa Miszczaka doskonale obrazuje jej relację z mediami i publicznością w ogóle - można się na Dodę obrażać, dawać jej kary, ale to nigdy nie potrwa wiecznie, bo na całkowite zignorowanie jej nikt nie może sobie pozwolić. O to zadba już sama.
Medialny renesans Sebastiana Fabijańskiego
Ostatnie tygodnie to również medialny renesans Sebastiana Fabijańskiego, który od dłuższego czasu plasował się na półce aktorów tyleż utalentowanych, co mocno pogubionych. Z nowym rokiem gwiazdor ewidentnie postanowił wydostać się z tej mało wygodnej szufladki i przypuścił prawdziwą ofensywę, której zadaniem jest przywrócić go do łask publiczności. Rozpoczął od dobrze przyjętej roli w filmie "Dziki", gdzie przypomniał wszystkim, że akurat talentu odmówić mu nie można. Następnie przystąpił do rehabilitacji swojego publicznego wizerunku, który mocno w ostatnich latach ucierpiał - nieprzemyślane wypowiedzi, prywatne przepychanki i aż parujący z niego narcyzm przysłoniły jakiekolwiek zawodowe osiągnięcia. W programie "Portret" Michała Dziedzica aktor przekonywał, że wykonał sporą pracę nad sobą, a gdzieś pod tymi aferami i skandalami skrywał się wrażliwy i nieradzący sobie z rzeczywistością mężczyzna. Teraz przyszedł czas na nowy start.
Pierwszym przystankiem "nowego" Sebastiana Fabijańskiego będzie "Taniec z Gwiazdami", którym pewnie jeszcze kilka lat temu mocno by pogardził. Show jest jednak jedną z nielicznych platform, gdzie osoby publiczne mogą zaistnieć w pozytywnym i,= przede wszystkim ludzkim kontekście, gdzie nawet przywary i potknięcia nie są koniecznie plamą na wizerunku, a jedynie dopełnieniem nieperfekcyjnej całości oczekiwanej przez widzów. Na prezentacji wiosennej ramówki mieliśmy już okazję zobaczyć zapowiedź tego, co nas czeka - uśmiechnięty Fabijański, przekomarzający się wesoło z dziennikarzami i pląsający radośnie na scenie. Odbiór internautów takiej odsłony gwiazdora jest pozytywny, więc wszystko wskazuje na to, że "Taniec z Gwiazdami" da mu szansę na drugie medialne życie. Czy ją wykorzysta? Show-biznes uwielbia takie historie i comebacki, więc wszystko jest teraz w jego rękach i nogach.
Intensywna promocja "Wichrowych Wzgórz"
Wielkimi krokami zbliża się premiera długo oczekiwanej filmowej adaptacji "Wichrowych Wzgórz". Odtwórcy głównych ról, Margot Robbie i Jacob Elordi, od blisko dwóch tygodni intensywnie promują produkcję i początkowo wydawało się, że po raz kolejny pierwsze skrzypce będą odgrywać efektowne kreacje aktorki oraz jej słynny już "method dressing". Wystarczyło jednak tylko kilka wywiadów, aby przekonać się, że para aktorów ma zupełnie inny pomysł na wypromowanie swojego dzieła i próbuje nam sprzedać stary i dobry trop o gwiazdorskim romansie. Robbie wyznała między innymi, że podczas kręcenia sceny, w której Elordi podnosi ją jedną ręką, z wrażenia aż "zmiękły jej kolana", a z okazji Walentynek wypełnił jej hotelowy pokój różami - oczywiście "pozostając w roli". To nie koniec - Margot i Jacob zafundowali też sobie złote pierścionki z wygrawerowanym cytatem o połączeniu dusz. Rzecz jasna nie jako Margot i Jacob, ale Catherine i Heathcliff z "Wichrowych Wzgórz". Po przeczytaniu tych wszystkich rewelacji, internauci nawoływali do sprawdzenia jak się miewa... mąż aktorki.
I choć promowanie filmu plotkami o romansie nie jest niczym nowym, to jest to już dość przebrzmiały trik, a nachalna strategia Margot i Jacoba zdaje się bardziej poirytowała potencjalnych widzów niż zachęciła do wizyty w kinie. Romanse, zdrady czy choćby flirty aktorów to ekscytująca perspektywa, ale tylko wtedy, gdy jest niedopowiedziana. Gdy możemy zaobserwować to sami, dopatrując się małych gestów, spojrzeń i chemii, która aż bucha przed kamerami. Jeśli ktoś podaje nam wszystko bezwstydnie na tacy i wręcz wpycha łyżkami, to całe to medialne danie od razu traci na smaku. Bo widz nie lubi być traktowany jak idiota. A jak inaczej się czuć, gdy fantazję o romansie próbuje nam sprzedać aktorka, której mąż jest jednocześnie producentem filmu? Ktoś tu ewidentnie przedobrzył...