W ubiegłym tygodniu Dominika Serowska i Marcin Hakiel gościli w studio "Pytania na Śniadanie". Rozmowa na temat powiększania rodziny i wyczekiwania na przyjście na świat nowego członka rodziny poszła jednak w niepokojącą stronę, bo tancerz, słysząc, że jego partnerka nie chce mieć więcej dzieci, postanowił rzucić "żartem" na temat przekłuwania prezerwatyw.
WIDEODruga ciąża ZASKOCZYŁA Dominikę Serowską! Czy w ogóle... chciała mieć kolejne dziecko?
Dominika Serowska broni skandalicznych słów Hakiela
Jak nietrudno się domyślić, słowa Hakiela odbiły się szerokim echem, a w mediach społecznościowych nie brakowało pełnych oburzenia głosów. Specjaliści podkreślali między innymi, że jest to przestępstwo. Teraz Dominika Serowska gościła w studiu Kozaczka i po usłyszeniu pytania o to, czy afera, która wybuchła po ich wizycie w programie śniadaniowym, ją zaskoczyła, próbowała bronić oburzających słów ukochanego.
Tak i nie. Z jednej strony wiedziałam, że nie pozostanie to bez echa, a z drugiej strony śmieszy mnie to, że to tak eskalowało, jakby tam się nie wiadomo co wydarzyło. Ale wiem, że jest sezon ogórkowy i trzeba o czymś pisać - stwierdziła.
W dalszej części wypowiedzi Dominika snuła refleksje na temat poczucia humoru i osób, które mówią dokładnie to, co myślą, nawet jeśli jest to "głupie". Podkreśliła, że "nie jest to jeden z jej ulubionych żartów Marcina", a następnie dodała, że jest przekonana, że jej ukochany nie planuje dopuszczać się wspomnianego przestępstwa.
To był niefortunny żart. I żeby była jasność, ja się nie obawiam, że Marcin coś takiego kiedykolwiek zrobił czy zrobi, więc ja nie czuję potrzeby pozywania go. Oczywiście, jeśli miałoby kiedykolwiek w jakimkolwiek związku miejsce, to nie jest coś, co powinno się wydarzyć - kontynuowała.
Przekonała Was jakkolwiek?