Siwiec o Kardashian: "Są jakieś granice pokazywanie swojego bogactwa"

"Osoby publiczne czują się bardziej bezpieczne, wydaje się im, że wszystko wypłynie, że złodzieje mogą być bardziej narażeni na złapanie".

Ponad tydzień temu doszło do incydentu w paryskim pokoju hotelowym wynajętym przez Kim Kardashian. Do apartamentu celebrytki wtargnęło pięciu uzbrojonych mężczyzn, przebranych za policjantów. Ukradli biżuterię wartą 11 milionów dolarów. Karl Lagerfeld stwierdził, że można się było spodziewać, że w końcu ktoś skusi się na kosztowności, którymi Kim się wszędzie chwaliła.

Podobnego zdania jest Natalia Siwiec. Celebrytka kochająca luksusy przyznała, że na razie nie korzysta z usług ochroniarza, ponieważ czuje się w miarę bezpiecznie. Uważa jednak, że "są jakieś granice, pokazywanie swojego bogactwa":

Nie chodzi za mną ochroniarz. Za Kim powinien chodzić cały czas ochroniarz. Ja się czuję nawet bezpiecznie. Osoby publiczne czują się bardziej bezpieczne, wydaje się że wszystko wypłynie, że złodzieje mogą być bardziej narażeni na złapanie. Natomiast jesteśmy tak samo narażeni jak inne osoby. Ta napaść dała dużo do myślenia każdemu. Są jakieś granice pokazywanie swojego bogactwa. To jest kuszenie. Jest wiele ludzi, którzy czają się na takie sytuacje. Jeżeli ona pokazała coś takiego niemal na talerzu, ochroniarzy nie było, to była doskonałym kąskiem.

Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą