Światowa Organizacja Zdrowia oraz międzynarodowe służby epidemiologiczne monitorują sytuację na statku MV Hondius, gdzie doszło do wybuchu ogniska zakażeń hantawirusem. Tragiczny bilans rejsu to obecnie trzy ofiary śmiertelne: małżeństwo z Holandii oraz obywatel Niemiec. Sytuacja jest wyjątkowo groźna, ponieważ eksperci potwierdzili, że za infekcje odpowiada wariant Andes. Jest to jedyny szczep tego wirusa, który potrafi przenosić się bezpośrednio z człowieka na człowieka, co stawia służby w stan najwyższej gotowości.
Zabójczy wirus na pokładzie wycieczkowca. Globalny wyścig z czasem
Największy niepokój budzi fakt, że około 40 pasażerów opuściło statek podczas postoju na wyspie Świętej Heleny, zanim skala zagrożenia stała się jasna. Nieświadomi nosiciele rozjechali się do domów w Wielkiej Brytanii, Szwajcarii, Australii czy USA. W Szwajcarii potwierdzono już przypadek zakażenia u turysty, który wrócił do Zurychu. Dramatyczne sceny rozegrały się także w Johannesburgu, gdzie holenderska pasażerka zmarła w szpitalu po tym, jak obsługa lotniska KLM ze względu na jej stan zdrowia nie wpuściła jej do samolotu. Na obserwację trafiła również stewardesa, która miała kontakt z chorą.
Zobacz także: Nie żyje 35-letni brytyjski celebryta. Imprezował w willi na Majorce i WPADŁ W SZKLANE DRZWI!
WIDEONie wiedzieli co się dzieje z ich synem. Zmarł na hantawirusa
Eksperci wskazują na prawdopodobne źródło infekcji, którym miało być holenderskie małżeństwo. Para podczas pobytu w Argentynie brała udział w wyprawie dla ornitologów, w ramach której odwiedziła wysypisko śmieci. To prawdopodobnie tam doszło do kontaktu z zainfekowanymi gryzoniami. Wirus szybko zebrał krwawe żniwo, atakując także załogę. Wśród ciężko chorych znalazł się lider wyprawy, 56-letni Brytyjczyk Martin Anstee, który po ewakuacji medycznej walczy o powrót do zdrowia w holenderskiej izolatce.
Polacy na pokładzie. Rzecznik MSZ zabrał głos
Na pokładzie jednostki, która obecnie płynie w stronę Teneryfy, znajduje się 149 osób z 23 krajów, w tym grupa Polaków. Rzecznik polskiego MSZ, Maciej Wewiór, poinformował, że nasi obywatele czują się dobrze i nie wymagają obecnie pomocy medycznej. Resort pozostaje jednak w stałym kontakcie ze służbami sanitarnymi. Po dotarciu na Wyspy Kanaryjskie wszyscy pasażerowie przejdą szczegółowe testy, a osoby wracające do swoich krajów mogą zostać objęte kwarantanną trwającą nawet osiem tygodni.