Znany prawnik uderza we Friza za przyjęcie 4 MILIONÓW ZŁOTYCH od państwa. "Wyraz PAZERNOŚCI"

Friz przyznał, że jego spółka otrzymała 4 mln zł dofinansowania na dubbing do filmów. Sprawa wywołała burzę w sieci. Maciej Kawecki, znany prawnik i publicysta, także zabrał głos i skrytykował sposób, w jaki pozyskiwane są środki publiczne.

Friz, Maciej KaweckiFriz, Maciej Kawecki
Źródło zdjęć: © AKPA, Instagram

Karol "Friz" Wiśniewski, który jeszcze kilka lat temu zdobywał popularność filmami z codziennych internetowych wyzwań, dziś stoi na czele rozbudowanego imperium biznesowego wykraczającego daleko poza YouTube.

Influencer, uznawany za jednego z najpopularniejszych twórców w Polsce, rozwija liczne przedsięwzięcia, które według szacunków mogą być warte od kilkudziesięciu do nawet 150 mln zł. W ostatnim czasie ponownie znalazł się w centrum uwagi - najpierw po wypowiedziach dotyczących optymalizacji podatkowej i fundacji rodzinnej, a następnie w związku z informacją o blisko czteromilionowym dofinansowaniu dla jego spółki na rozwój dubbingu AI w filmach.

Te pieniądze są z innego worka. Nie da się tych pieniędzy z dofinansowania dać... To jest już kwestia rządzących, tych, co ustalają te zasady, nie moja. My złożyliśmy wniosek o dofinansowanie z pieniędzy, które były przeznaczone na innowację. Wtedy, jak to składaliśmy, nie było jeszcze konkurencji

- tłumaczył w rozmowie z Kanałem Zero.

Pieniądze pochodzą z funduszy unijnych, dystrybuowanych przez Małopolskie Centrum Przedsiębiorczości.

Janachowska o ślubie Wersow i Friza. "Śluby zagraniczne są bardzo drogie. Tam trzeba mieć naprawdę dużo większy budżet"

Friz dostał od państwa 4 miliony. Głos zabrał znany prawnik

Informacja o finansowym wsparciu dla spółki Friza wywołała szeroką krytykę w sieci, a głos w sprawie zabrał m.in. Maciej Kawecki, którego na Facebooku obserwuje ponad 327 tys. osób. Publicysta i doktor nauk prawnych ostro ocenił całą sytuację, zarzucając influencerowi "pazerność" i promowanie konsumpcyjnego podejścia.

Friz pozyskał 4 miliony złotych finansowania publicznego, na dubbing swoich filmów. Środki publiczne w erze, w której każdy z nas może za kilkaset dolarów skorzystać z modelu 11Labs, zostały wydane na promocję treści, które były choćby dla mnie trudne. Promocja konsumpcjonizmu i materializmu projektów "Domu Ekipy" opierającego się na epatowaniu bogactwem rodziły moje obawy

- zaczął swój wpis.

Kawecki, który sam jest twórcą internetowym, zwrócił również uwagę na wyraźną dysproporcję między budżetami jego projektu edukacyjnego a dużymi przedsięwzięciami finansowanymi w branży influencerów. Podkreślił, że przy próbach sięgania po środki publiczne często towarzyszyło mu poczucie niedostateczności, które ostatecznie skłaniało go do rezygnacji z wniosków. Jednocześnie zaznaczał, że samo korzystanie z publicznych pieniędzy nie jest niczym złym, jeśli służy realnym zmianom.

Od lat prowadzimy kanał "This Is It" popularyzując na nim naukę. Nasze budżety są niczym przy tych, którymi dysponuje Friz. Ostatnio, gdy mam ochotę złożyć taki wniosek dotyczący kanału "This Is It" rodzi się u nas poczucie niewystarczalności. I finalnie odpuszczam. (...) To nie znaczy, że pozyskiwanie takich środków to coś złego. Absolutnie nie. Są po to, by zmieniać Polskę. Sam od lat finansuję tak choćby Festiwal Lema. Uważam jednak, że pazerność w pozyskiwaniu środków publicznych jest czymś okropnym w Polsce. Ten przypadek mnie poruszył. Uważam go za wyraz w jakimś stopniu pazerności, ale co bardziej boli, ktoś te środki przyznał jednocześnie odmawiając innym. Ktoś kto przyznał te środki, nie ocenił aktualnego stanu wiedzy, nawet kilka lat temu 11Labs było już rokującą firmą, pojawiały się pierwsze modele wsparcia dubbingu

- dodał.

Zgodzicie się z nim?

Friz
Friz © Instagram
Friz
Friz © Instagram
Friz
Friz © Instagram
Maciej Kawecki
Maciej Kawecki © AKPA | AKPA
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą