Spędziła 8 lat w piwnicy, zanim udało jej się uciec. Sprawa porwania Nataschy Kampusch budzi emocje do dziś
Porwanie Nataschy Kampusch jest jedną z najbardziej wstrząsających spraw kryminalnych w historii współczesnej Europy. Przez ponad osiem lat dziewczyna była przetrzymywana w celi ukrytej pod garażem domu jednorodzinnego. Przypadek ten obnażył nie tylko brutalność i brak empatii sprawcy, lecz także błędy austriackich śledczych oraz niezdolność społeczeństwa do zrozumienia długotrwałej traumy.
Pozornie zwyczajny dzień, który okazał się początkiem koszmaru
2 marca 1998 roku nic nie zapowiadało tragedii, która miała się wydarzyć na przedmieściach Wiednia. Dziesięcioletnia Natascha Kampusch wyszła rano z domu, by udać się do szkoły. Wcześniej dziewczynka pokłóciła się jeszcze z matką, z którą nie pożegnała się wyjątkowo tego dnia. Żadna z nich nie spodziewała się, że po raz kolejny zobaczą się dopiero po kilku latach. Trasa, którą Natascha miała pokonać, była krótka i dobrze jej znana. Prowadziła przez spokojną okolicę.
Kilkaset metrów od domu 10-latka została wciągnięta do białej furgonetki. Sprawca działał szybko i zdecydowanie. Wszystko trwało zaledwie kilka sekund. Ktoś zauważył odjeżdżający pojazd, ale niewiele to pomogło. Wkrótce rozpoczęto jedne z największych poszukiwań w historii Austrii. Przesłuchano setki osób, sprawdzano tropy w kraju i za granicą, analizowano doniesienia o rzekomych obserwacjach dziewczynki. Mimo to śledztwo bardzo szybko utknęło w martwym punkcie.
ZOBACZ: Porwanie i odnalezienie Elizabeth Smart - serial Netflixa przypomniał o głośnej sprawie sprzed lat
Wielkie gwiazdy w aktach Epsteina. Brały udział w jego przestępstwach? Wyjaśniamy!
Sprawca, który nie pasował do stereotypu
Porywaczem okazał się 35-letni technik telekomunikacyjny, Wolfgang Přiklopil. Mężczyzna żył samotnie, nie miał żony ani dzieci. Wcześniej nie był notowany przez policję. Sąsiedzi opisywali go jako zamkniętego w sobie, trochę dziwnego, ale niegroźnego. Był spokojną osobą, której nikt nie podejrzewał o czyn, jakiego się dopuścił.
To właśnie ta "normalność" stała się jednym z czynników, które pozwoliły mu uniknąć podejrzeń. Přiklopil przez lata przygotowywał się natomiast do porwania. Pod garażem swojego domu zbudował specjalnie zaprojektowaną celę. Pomieszczenie miało betonowe ściany i metalowe drzwi oraz było pozbawione okien. Więzienie, do którego trafiła dziewczynka, było niewidoczne z zewnątrz i doskonale wygłuszone. Porywacz obserwował też swoją ofiarę od dłuższego czasu i dobrze znał jej rozkład dnia.
Życie w piwnicy
Przez pierwsze miesiące niewoli Natascha niemal nie opuszczała swojej celi. Była karmiona nieregularnie, pozbawiona kontaktu ze światem zewnętrznym i poddawana ciągłemu zastraszaniu. Přiklopil sprawował nad nią kontrolę niemal absolutną. Decydował nawet o harmonogramie prozaicznych codziennych czynności – mycia, korzystania z toalety czy snu.
Sprawca stosował przemoc psychiczną, ale także fizyczną. Bił swoją ofiarę i wykorzystywał ją seksualnie. Přiklopil wielokrotnie groził też dziewczynie śmiercią i wmawiał, że nikt jej nie szuka i o niej nie pamięta. Z czasem porywacz coraz częściej pozwalał nastolatce opuszczać piwnicę. Natascha pomagała wówczas w domowych obowiązkach, a nawet mogła wychodzić do ogrodu. Zawsze odbywało się to pod kontrolą porywacza. Gdy mężczyzna wychodził do pracy, zamykał dziewczynę w celi pod garażem.
Psychologiczna pułapka
Jednym z najczęściej niezrozumianych aspektów tej sprawy jest to, dlaczego Natascha nie uciekła wcześniej. Dziecko porwane w wieku 10 lat i wychowywane przez lata w izolacji stopniowo adaptuje się do przemocy jako normy. Strach przestaje być chwilowym stanem i zamienia się w fundament codziennego funkcjonowania.
Přiklopil skutecznie wpoił porwanej przekonanie, że świat zewnętrzny jest bardziej niebezpieczny niż on sam. Mężczyzna wiele razy mówił też Nataschy, że drzwi i okna domu zabezpieczone są materiałami wybuchowymi. To nie był klasyczny syndrom sztokholmski, lecz przykład pełnej kontroli psychicznej, opartej na strachu, zależności i manipulacji.
Ucieczka po 3096 dniach
23 sierpnia 2006 roku wydarzyło się coś, co wydawało się niemożliwe. Natascha sprzątała samochód porywacza, gdy zadzwonił telefon. Přiklopil odebrał połączenie i na chwilę oddalił się od pojazdu. Natascha zdecydowała się wykorzystać sytuację. Podeszła do bramy, która nie była zamknięta na klucz i wybiegła na ulicę. Prosiła o pomoc, ale każdy ją ignorował. Ostatecznie zadzwoniła do drzwi starszej kobiety, która wezwała policję.
Gdy Wolfgang Přiklopil odkrył ucieczkę, wiedział, że jego dni są policzone. Mężczyzna postanowił uniknąć więzienia i sprawiedliwości. Kilka godzin później popełnił samobójstwo, rzucając się pod pociąg. Jego śmierć zamknęła drogę do procesu sądowego i pozostawiła wiele pytań bez odpowiedzi. Jedynym świadkiem wydarzeń pozostała Natascha.
Tragiczne w skutkach błędy policji
Media szybko dowiedziały się o tej bulwersującej sprawie, która natychmiast stała się sensacją na skalę międzynarodową. Wyszło też na jaw, że policja kilkukrotnie była bardzo blisko odkrycia miejsca przetrzymywania dziewczyny. Przeprowadzano kontrole w okolicy, a nawet sprawdzono bardzo pobieżnie dom sprawcy.
Jeden ze świadków wskazał bowiem, że porywacz miał białego vana. Takim właśnie samochodem jeździł Přiklopil, co zwróciło uwagę śledczych. Te wszystkie zaniedbania stały się przedmiotem publicznej debaty. Sprawa Nataschy Kampusch obnażyła błędy rutynowych procedur i pokazała, jak łatwo śledztwo może utknąć w martwym punkcie w obliczu niekompetencji i niedbalstwa policji.
ZOBACZ: Miesiąc miodowy w Miami, który zakończył się tragedią - zagadkowa śmierć Aleksandry Łęczyckiej
Wolność, która nie oznaczała końca krzywd
Po odzyskaniu wolności 18-latka musiała zmierzyć się z kolejną traumą, czyli życiem pod nieustanną presją mediów. Każda jej wypowiedź była analizowana, często oceniana bez empatii i zrozumienia. Zarzucano jej brak emocji, zbyt spokojne reakcje, a nawet współczucie wobec porywacza. Były to jednak klasyczne objawy złożonej traumy, a nie dowód na jakąkolwiek więź z oprawcą.
W autobiografii "3096 dni" Natascha opisała, jak wyglądało jej życie w niewoli. Kobieta wyjaśniła w niej też kontrowersyjną dla wielu decyzję o otrzymaniu domu, w którym wydarzył się horror. Ofiara otrzymała bowiem nieruchomość jako formę rekompensaty za doznane cierpienia.
Znaczenie sprawy Nataschy Kampusch
Sprawa Nataschy Kampusch została też przedstawiona w filmie "3096 dni" z 2013 roku, opartym na wspomnianej już książce o tym samym tytule. W 2022 roku premierę miał zaś miniserial dokumentalny "Natascha Kampusch – Całe życie w więzieniu". Nie zabrakło w nim wypowiedzi samej porwanej.
Historia Nataschy nie dotyczy wyłącznie porwania. To także opowieść o kontroli, izolacji i psychologicznym zniewoleniu, a także o trudnej konfrontacji ofiary z opinią publiczną. Sprawa Kampusch przypomina, że wolność nie zawsze zaczyna się w momencie ucieczki. Czasem jest to kolejny trudny etap drogi do normalności.