Sylwia Peretti wspomina wizytę u psychiatry po tragicznej śmierci syna: "Powiedział, że NIE MOŻE mi pomóc"
Sylwia Peretti wspomina odejście syna jako zdecydowanie najtrudniejsze życiowe doświadczenie. Nie mogąc poradzić sobie z tą stratą, trafiła do renomowanego psychiatry. Celebrytka ujawniła, że lekarz rozłożył ręce nad jej przypadkiem. Nigdy więcej już do niego nie poszła.
Sylwia Peretti rozpoczęła promocję swojej debiutanckiej książki. Wywiad-rzeka zatytułowany "Niepożegnani" poświęcony został jej tragicznie zmarłemu w lipcu 2023 r. synowi. Zrozpaczona matka opisała swój niewyobrażalny ból oraz niezwykle trudny, ale wciąż niedomknięty proces przechodzenia żałoby.
Jak możemy przeczytać w przedpremierowych fragmentach, dawna bywalczyni programów telewizyjnych nie mogła przejść tego okresu w ciszy i spokoju ze względu na licznie docierające do niej ataki słowne, w tym nazywanie Patryka "mordercą". W końcu postanowiła odbyć szczerą rozmowę z poleconym jej psychiatrą. Nie tak wyobrażała sobie spotkanie z lekarzem...
Sylwia Peretti była rozczarowana wizytą u specjalisty
44-letnia uczestniczka nieemitowanego już show "Królowe życia" spotkała się z dziennikarzem portalu Kozaczek.pl, opowiadając mu m.in. o momencie, w którym dotarła do niej wiadomość o śmierci jedynaka. Jak przyznała, przez długi czas nie była w stanie dopuścić jej do siebie. W końcu postanowiła uzewnętrznić się przed lekarzem.
To był bardzo renomowany psychiatra. Poszłam do niego i usiadłam. Przez 10 minut nawijałam mu w skrócie, co się stało i jak wygląda moje życie. A on powiedział, że nie może mi pomóc. To po co ja tutaj przyszłam? Usłyszałam, że jestem zbyt racjonalną, świadomą osobą i muszę sama sobie pomóc
Sylwia Peretti dodała, że drugi raz nie przekroczyła już progu jego gabinetu. Ujście dla swoich trudnych emocji znalazła w publikacji bardzo osobistych wpisów i książce, która trafiła już do przedsprzedaży. Jak wspomniała, pragnie być głosem dla wszystkich osób, które przeszły przez takie samo piekło, co ona.
ZOBACZ TEŻ: Sylwia Peretti nie pojechała na identyfikację ciała syna. "Wiedziałam, że Patryk by tego nie chciał"