Szymon Majewski reaguje na wywody Miszczaka i oznajmia: "Nie było to tak, że dzięki tobie zarobiłem, ja po prostu to WYWALCZYŁEM"
Edward Miszczak w wywiadzie u Żurnalisty rozprawiał o karierze Szymona Majewskiego. Twierdził, iż ten nie dostał wynagrodzenia za reklamę banku oraz wygrał dzięki niemu w sądzie. Teraz komik odniósł się do słów byłego szefa.
Ostatni wywiad Edwarda Miszczaka u Żurnalisty odbił się szerokim echem w rodzimych mediach. Były dyrektor programowy TVN pokusił się na kilka zaskakujących wyznań. Na tapet wziął między innymi Szymona Majewskiego, który jego zdaniem "zniszczył" swoją karierę po reklamie banku.
Dzięki mnie wygrał proces z TVN-em i zarobił bańkę. (...) On się sam zniszczył. W tym sensie, że w pewnym momencie przyjął reklamę PKO BP. Nigdy nie dostał tych pieniędzy. To jest taki bank, że różne funkcje pełnią różni ludzie. Tam rządził reklamą SLD, a PiS zarządzało bankiem. W sądzie po roku wygrał bańkę (za to - przyp. red.), że go źle zwolniliśmy - mówił Miszczak.
Szymon Majewski zareagował na wywiad Edwarda Miszczaka u Żurnalisty
Wspomniane słowa dotarły do samego zainteresowanego. Szymon Majewski odniósł się do całej sprawy za pośrednictwem swojego podcastu "Proszę ja ciebie". Podczas audycji wyznał, iż wszystkie swoje działania biznesowe, w tym kontrakt reklamowy, który według Edwarda miał być rzekomą przyczyną jego medialnego upadku - konsultował z władzami telewizji.
Otóż pierwsza rzecz, którą zrobiłem, jak dostałem propozycję zareklamowania wielkiego banku, to zgłosiłem się do was z zapytaniem o zgodę i, Edwardzie drogi, tę zgodę od was otrzymałem. Skończmy już z tymi dywagacjami. To było długo omawiane, długo dyskutowane, zgoda została mi udzielona. (...) Chcę również powiedzieć, bo pokazywano mi potem, kto był głównym beneficjentem tych reklam, mianowicie telewizja TVN. Siłą rzeczy najwięcej spotów było wykupionych właśnie w stacji, w której ja się pojawiałem. Było to logiczne - powiedział.
Miszczak wprost o rzekomym transferze Anety Zając do TVN: "Wypadałoby poinformować. (...) Ja nic o tym nie wiem"
Majewski na reklamie miał zarobić 3 miliony złotych. Według Miszczaka nie dostał za to ani grosza. Również w tej kwestii komik zdecydował się na małe sprecyzowanie.
Przecież ja te reklamy robiłem przez cztery, pięć lat. Myślisz naprawdę, że nie dostałem za to wynagrodzenia? Nie chcę wchodzić w kwestie wysokości tego wynagrodzenia, bo wiem, że tam narosło mnóstwo legend. (...) Oni wywiązali się ze swojej umowy - zaznaczył.
Szymon Majewski wspomina swoje rozstanie ze stacją TVN
Oczywiście podczas wspomnianej audycji nie zabrakło wątku okoliczności rozstania Majewskiego ze stacją TVN. Komik wyznał, że procedura była bezprawna, bo według pracodawcy nie stawił się na dyżur, o którym nie wiedział. Walka o sprawiedliwość trwała aż pięć lat, ponieważ stacja po pierwszej wygranej rozprawie zdecydowała się odwołać od wyroku. To był dla niego trudny czas.
Zerwano kontrakt jak najbardziej nieprawnie, ponieważ wymyślono sytuację, w której to niby miałem się pojawić 1 września w pracy, nikt o tym nie wiedział. (...) Edwardzie drogi, nie było tak, że dzięki tobie zarobiłem bańkę, tylko po prostu wywalczyłem po pięcioletnim procesie należne mi pieniądze plus odsetki. (...) Nie było to tak, że dzięki tobie zarobiłem, ja po prostu to wywalczyłem - tłumaczył.
Zaskoczeni?