Hakerzy twierdzą, że znaleźli na komputerze lidera KOD-u... PORNOGRAFIĘ DZIECIĘCĄ. "To prowokacja!"
"Wszystko, co ukazało się dziś wieczorem na Twitterze, a ma pochodzić rzekomo z mojego komputera, moich skrzynek mailowych, nigdy nie znajdowało się na żadnym z moich kont" - broni się Kijowski. "Pościągali z nich dane oraz dodali własne obrzydliwości. Zgłaszam sprawę do prokuratury".