Tydzień w show-biznesie: Iskry w "TzG", rozwód Kubickiej i Barona oraz mocna deklaracja Maffashion: "TAK NIE ZACHOWUJĄ SIĘ OSOBY, KTÓRYM NIE ZALEŻY NA ATENCJI" (OKIEM PUDELKA)
Mijający tydzień przyniósł nam gwiazdorskie spotkanie w sądzie i przepychanki z "Tańcem z Gwiazdami" w tle, które swoją kulminację będą miały być może jeszcze dzisiejszego wieczoru. Kto załapał się do naszego podsumowania "Okiem Pudelka" i czym sobie na to zasłużył?
Boczarska vs Natsu: Taniec z wartościami
Już dziś startuje kolejny sezon "Tańca z Gwiazdami" i według naszych informatorów, atmosfera w grupie jest ponoć bardzo pozytywna - celebryci i tancerze trzymają się blisko, nie słychać nic o fochach czy przypadkach separowania się od ekipy. Za kulisami padła nawet sugestia, że to zasługa nieobecności pewnej pary, której zachowanie w poprzedniej odsłonie show podnosiło niektórych ciśnienie... Ale o nieobecnych powinno się mówić albo dobrze, albo wcale, więc tym razem podarujemy sobie wskazywanie winnych palcem. Nie oznacza to jednak - na szczęście! - że mamy do czynienia z totalną idyllą. I dobrze, bo to w końcu program nie tylko o tańcu, ale i emocjach. A podobno niespecjalnie pozytywne emocje towarzyszą Magdzie Boczarskiej, gdy pomyśli o tym, że na jednym parkiecie rywalizować będzie z Natsu - influencerką, która w przeszłości parała się pracą seksualną na tzw. "kamerkach".
Natsu nie jest pierwszą uczestniczką show "z przeszłością", a na tle Popka czy Dagmary Kaźmierskiej wypada wręcz anielsko i wyraziła już publicznie żal za grzechy. Mamy tu jednak do czynienia z konfliktem klas, który coraz częściej będzie dawał o sobie znać w tego typu produkcjach. Zderzenie klasycznego gwiazdorstwa będącego wynikiem pracy, talentu i osiągnięć z internetową sławą, która nie wybrzydza i jest w zasięgu ręki niemal każdego z nas. Dla Natsu udział w "Tańcu z Gwiazdami" to medialny awans i funkcjonowanie w przestrzeniach, do których do tej pory niekoniecznie miała wstęp, dla Boczarskiej swego rodzaju relegacja do niższej ligi. I to nie z Natsu Boczarska ma problem personalnie, ale to Natsu przypomina jej, że to są - w jej mniemaniu - za niskie progi dla kogoś, kto chce być postrzegany jako poważna aktorka. Niestety, nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka - wziąć udziału w takim programie i jednocześnie odżegnywać się od bycia celebrytką.
Kto jako pierwszy pożegna się z "Tańcem z Gwiazdami"?
Maffashion nie chce być pytana o Fabijańskiego
A skoro przy "Tańcu z Gwiazdami" jesteśmy, to kronikarski obowiązek nakazuje odnotować "oświadczenie", które opublikowała w sieci Maffashion. Już dziś na parkiecie zadebiutuje były partner i ojciec jej dziecka, Sebastian Fabijański. Perspektywa oglądania jego tanecznych popisów okazała się wdzięcznym tematem dla reporterów, którzy podpytywali o to Julię podczas ostatnich medialnych wydarzeń. Influencerka zwróciła się do mediów z prośbą, aby nie pytać o Fabijańskiego, bo jego udział w "Tańcu z Gwiazdami" przypomina tylko o traumie, którą zafundował jej "słynnym" spotkaniem z Rafalalą, gdy jeszcze byli razem. Zdradziła przy okazji, że jej własna przygoda z programem miała być sposobem na medialne odcięcie się od sławnego eks i jego dobrze udokumentowanych przygód poza domem.
Wyznanie Julii podzieliło internautów - jedni rozumieją jej awersję do Fabijańskiego, inni nalegają, aby dać mu drugą szansę i nie niweczyć jej wspominaniem przeszłych skandali. I na papierze brzmi to zdroworozsądkowo, ale zapominamy, że dla Kuczyńskiej to nie "skandal", o którym czytała na łamach Pudelka, a prawdziwe życie i - wedle jej słów - trauma. Wydaje się więc, że zdrowym rozsądkiem byłoby tutaj pozwolenie Maffashion, aby radziła sobie z tą sytuacją tak, jak uzna to za stosowne. Fabijański poniósł przede wszystkim medialne konsekwencje swoich zachowań i dziś może sobie wesoło pląsać w "Tańcu z Gwiazdami", ale to, co zafundował byłej partnerce i matce swojego dziecka, ciężko sprowadzić tylko do nieprzyjemnych nagłówków.
Gwiezdny cyrk: rozwód Kubickiej i Barona
Podsumowując mijający tydzień, nie sposób nie wspomnieć o rozprawie rozwodowej Sandry Kubickiej i Barona, która choć trwała zaledwie 15 minut, była prawdziwym spektaklem i to skrojonym na miarę jego bohaterów. Prywatna ochrona, krzyki na korytarzu, utyskiwanie na zainteresowanie mediów i oczywiście odpowiednio przygotowany kontent w social mediach - książkowy przykład rozstania osób, którym absolutnie nie zależy na atencji.
Zobacz także: Tak wyglądała ROZPRAWA ROZWODOWA Sandry Kubickiej i Barona: skórzane stylizacje, nietęgie miny, prywatna ochrona (ZDJĘCIA)
Jest w show-biznesie, i to nie tylko polskim, mnóstwo znanych par, które rozstają się i rozwodzą, a jednak taki gwiezdny cyrk towarzyszy tylko niektórym z nim. Ciekawe dlaczego, zapytacie? Zastanówmy się - może coś wspólnego ma z tym nieustanne relacjonowanie swojego życia w social mediach, publiczne wbijanie sobie szpilek i mało subtelne aluzje sugerujące, że za zamkniętymi drzwiami dzieją się rzeczy godne uwagi portali plotkarskich i gazet? Ot, taki pomysł! Publiczność nie pojawi się na spektaklu, jeśli nie zostanie na niego zaproszona. A potem ktoś się obraża, że nie dość, że przyszli, to jeszcze nie klaszczą...
Zobacz także: Internautka podsumowała Kubicką i Wieniawę: "Obie niedojrzałe i BARON JE ZOSTAWIŁ". Sandra pospieszyła ze SPROSTOWANIEM