Na początku małżonkowie sprawiali wrażenie swobodnych przed kamerami. Melania uśmiechała się, dotykała dłoni męża i wyglądała na zrelaksowaną, jednak później jej postawa miała stać się zdecydowanie bardziej powściągliwa i stanowcza.
WIDEOMarysia Jeleniewska komentuje swoją znajomość z Tomkiem Fornalem. "Kojarzymy się z tej sytuacji" (WIDEO)
Co mogła wyszeptać Melania do Trumpa?
Z interpretacji Nicoli Hickling wynika, że rozmowa nabrała ostrzejszego tonu. Ekspertka odczytała, że Melania mogła zwrócić się do Donalda Trumpa słowami: "To jest prywatny i cenny tekst". Prezydent miał dopytać: "Czy to wystarczy?", a pierwsza dama - według tej samej analizy - odpowiedziała: "Nie wiem".
W pewnym momencie Melania miała zasygnalizować, że chce zakończyć wymianę zdań. Hickling uznała, że powiedziała: "Donald, słuchaj, idę". Trump miał zareagować, nawiązując do innej osoby i sytuacji z drzwiami: "Słuchaj, prosiła cię, żebyś nie zamykał drzwi".
Gdy Melania miała zapytać: "Dlaczego?", Hickling odczytała odpowiedź Trumpa jako stwierdzenie, że to "zła wiadomość", a do tego "zły moment", zwracając się do żony po imieniu.
Choć rozmowa mogła brzmieć nerwowo, Judi James, cytowana przez "Daily Mail", nie potraktowała zachowania Melanii jako dowodu na jawny spór z mężem. W jej ocenie intensywne spojrzenia i wyraziste gesty mogły oznaczać raczej próbę dojścia do porozumienia niż eskalację konfliktu.
W trakcie wymiany zdań Melania miała wykonać energiczny ruch włosami, który - według James - mógł sugerować niecierpliwość albo napięcie. Z kolei Hickling odczytała końcową część wypowiedzi pierwszej damy jako zapowiedź: "oczywiście zobaczę się z nią i porozmawiam rano".
Chwilę później atmosfera miała się uspokoić. Przed odejściem Melania dotknęła kolana męża i uśmiechnęła się, a Trump miał zadeklarować: "Zostanę tutaj, rozmawiam".
Natalie Harp dołączyła do Trumpa po odejściu Melanii
Po tym, jak Melania odeszła, do Donalda Trumpa podeszła Natalie Harp - jego bliska współpracowniczka. 35-letnia była prezenterka One America News była tego dnia widziana także podczas rozmowy z Erikiem Trumpem.
Obecność Harp zwróciła uwagę również dlatego, że od dawna jest kojarzona z wyjątkowo ścisłą współpracą z prezydentem, a w przeszłości pojawiały się polityczne komentarze dotyczące charakteru tej relacji. Biały Dom miał jednak stanowczo odrzucać podobne sugestie.
Według analizy Hickling po dołączeniu Harp rozmowa z Trumpem szybko zmieniła się z prywatnej w bardziej zadaniową. Prezydent miał poprosić o przesłanie informacji, a następnie pochwalić współpracowniczkę za sprawną realizację obowiązków.
Niedzielne wydarzenie było jednym z kolejnych momentów, w których Melania pojawiła się publicznie razem z mężem. Wcześniej przez około miesiąc nie uczestniczyła z Trumpem we wspólnych wystąpieniach.