Światem rozrywki wstrząsnęła wiadomość o śmierci Dolly Parton. Legendarna wokalistka, ikona muzyki country i autorka kultowych przebojów, takich jak "Jolene" czy "I Will Always Love You", zmarła we wtorek w wieku 80 lat. Choć początkowo bliscy artystki nie zdradzali szczegółów tragedii, jej zespół prasowy oraz otoczenie wydali oficjalny komunikat, w którym wyjawili bezpośrednią przyczynę zgonu.
WIDEOTYLKO NA PUDELKU: Spędziliśmy dzień z Nataszą Urbańską na festiwalu w Sopocie (WIDEO)
Otoczenie Dolly Parton ujawniło przyczynę śmierci
Jak przekazali przedstawiciele artystki, Dolly Parton odeszła w otoczeniu najbliższych w klinice onkologicznej Vanderbilt-Ingram Cancer Center w Nashville. Gwiazda trafiła do placówki 21 sierpnia. Przyczyną śmierci była krótka, lecz ciężka walka z chorobą nowotworową.
Z informacji ujawnionych przez media wynika, że w ostatnich tygodniach stan zdrowia piosenkarki uległ gwałtownemu pogorszeniu. Nowotworowi towarzyszyły poważne powikłania ze strony układu odpornościowego oraz nerek.
Nasz ukochana Dolly spędziła całe życie i karierę na przynoszeniu ludziom radości, śmiechu, nadziei i prawdy
Ostatnie miesiące pełne cichej walki i żałoby
Fani gwiazdy już od pewnego czasu niepokoili się o jej stan. W ostatnich miesiącach Parton ograniczyła publiczne wystąpienia i odwołała część zaplanowanych koncertów. Choć jeszcze niedawno zapewniała w mediach, że "dobrze reaguje na leczenie" i nie zamierza schodzić ze sceny, w kulisach toczyła ogromną batalię o zdrowie.
Dla 80-letniej gwiazdy ogromnym ciosem była również osobista tragedia. W ubiegłym roku, po niemal 60 latach małżeństwa, zmarł jej ukochany mąż, Carl Dean. Bliscy artystki nie ukrywali, że głęboka żałoba dodatkowo osłabiła jej organizm i siły do walki z chorobą.