Widzowie Polsatu psioczą na kolejny występ Thomasa Andersa: "On dostał 400 TYSIĘCY ZŁOTYCH za śpiewanie z playbacku?"
Thomas Anders był tegoroczną gwiazdą "Sylwestrowej Mocy Przebojów". To, co zaprezentował jednak na scenie niemiecki artysta, nie wszystkim przypadło do gustu.
Echa sylwestra wciąż nie milkną. Emitowane w telewizji kończące rok imprezy jak zwykle wzbudziły olbrzymie emocje. Wszak stacje tradycyjnie prześcigały się ze sobą w tym, komu udało się zebrać mocniejszy skład artystów i tym samym osiągnąć większą oglądalność.
Roksana Węgiel o artystach, którzy śpiewają z playbacku: "Nie rozumiem"
Thomas Anders na "Sylwestrowej Mocy Przebojów"
W tym roku w Polsacie wystąpili m.in. Beata i Bajm, Edyta Górniak, Julia Żugaj, Majka Jeżowska, Smolasty, Golec u’Orkiestra, Zenek Martyniuk czy Skolim. Na toruńskim rynku zaśpiewał również Thomas Anders z Modern Talking & Band. Według ustaleń "Faktu" niemiecki gwiazdor zgarnął jednego wieczora ponad 400 tysięcy złotych. Niestety, jego wykonanie "You’re My Heart, you’re My Soul" podczas "Sylwestrowej Mocy Przebojów" spotkało się z niezbyt przychylnymi reakcjami.
Krytyka występu Thomasa Andersa
Niedługo później artysta zaprezentował hit "Brother Louie". W tym przypadku również nie zachwycił. Pod fragmentem jego występu, który pojawił się w social mediach Polsatu, poza zachwytami wiernych fanów, zaroiło się od krytycznych komentarzy. Głównie dotyczyły one tego, że 62-latek nie śpiewał na żywo. Niektórzy zauważyli nawet, że piosenkarz nie zawsze nadążał za playbackiem.
To jest naprawdę kiepskie, z playbacku też trzeba umieć korzystać; Nawet nie chce mu się udawać tego playbacku; To prawda, że on dostał 400 tysięcy złotych za śpiewanie z playbacku?; Masakra; Szkoda, że playback - czytamy.
Też Wam to przeszkadzało?