"Wredne Dziewczyny z Warszawy". Internauci nie oszczędzili Andziaks i Oli Nowak po premierze show. Słusznie? (OPINIA)

Reality show "Girls of Warsaw" miało pokazać życie czterech różnych influencerek. Po emisji nie brakuje opinii, że Andziaks i Ola Nowak zaprezentowały się z mało autentycznej, a przy tym nieempatycznej strony. Faktycznie zasłużyły na krytykę?

Wredne dziewczyny z Warszawy - Andziaks i Ola NowakWredne dziewczyny z Warszawy - Andziaks i Ola Nowak
Źródło zdjęć: © Prime Video
Eldorado

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

6-odcinkowy program "Girls of Warsaw" postawił sobie karkołomne zadanie - pokazanie bez filtra świata czterech różnych influencerek: Angeliki "Andziaks" Trochonowicz, Oli Nowak, Jessiki MercedesKlaudii Sadownik. Na tym polu poległ spektakularnie. Powiedzmy sobie wprost: serial jest po prostu nudny, mało w nim treści, mało w nim dziewczyn - prawdziwych: więcej o nich dowiemy się z vlogów na ich własnych kanałach na YouTube.

Oglądając serial, zadawałem sobie jedno pytanie: po co właściwie on powstał? Finał przyniósł odpowiedź, jednak nieoczywistą, a tym bardziej niewygodną zarówno dla twórców, jak i dla uczestniczek – a przynajmniej dla połowy z nich. Bo "Girls of Warsaw", o dziwo, ostatecznie mogą przysłużyć się społeczeństwu. Bo odbiór może być jednak taki, że "zły rozgłos" wcale nie jest lepszy niż żaden. I że być może Andziaks i Ola Nowak stracą na udziale w show więcej, niż już zyskały.


WIDEO
Ola Nowak gani influencerów za trwonienie kasy i ogłasza... zakup mieszkania W PARAGWAJU: "Taki miałam mood" (WIDEO)

"Girls of Warsaw", ale jakimś cudem jesteśmy w liceum

Jeśli do seansu "Girls of Warsaw" podejdzie się z perspektywy socjologicznej - zauważymy pewne utarte mechanizmy działania w grupie. Paczka skupiła się wokół nieformalnej liderki - Andziaks.

Andziaks, znanej z konsumpcjonizmu, wydawania grubych tysięcy na sezonowe dekoracje do domu, królowej polskiego YouTube'a, fanki Dubaju, prekursorki sharentingu właściwie od samego porodu. Jakbyście nie pamiętali - to ona pierwsza w Polsce pokazała taki "dokument", kiedy na świat przyszła jej córeczka Charlotte.

Jednoosobową świtą Andziaks została Ola Nowak, która zdobyła popularność lata temu za sprawą kanału Beksy. Obecnie jej content polega na "fleksowaniu" się pieniędzmi: drogie podróże, drogie fury, drogie randki, drogie ubrania i seria (chyba można to tak nazwać) "ile wydałam na..." Coachellę, Burning Mana, wyścigi F1 itd. Czy komuś, kto planuje wypad na festiwal lub wydarzenie sportowe jej szacunki pomogą? No raczej nie. Poza wynajmowanym apartamentem na Złotej 44, Vespą w salonie (???), bogatym mężem, influencerka jest całkowicie bezbarwna - a przynajmniej taką siebie pokazuje. Producenci powinni właściwie pomyśleć, by na belkach podpisywać ją: Ola Nowak, 31 l., przyjaciółka Andziaks.

Przedstawicielka Gen Z, tiktokerka, Klaudia Sadownik, miała szansę zostać najjaśniejszym punktem "Girls of Warsaw" i niestety ją zaprzepaściła. Osobiście uważam ją za effortless funny: jest charyzmatyczna, jest zabawna, trzyma się też ziemi. Podkreślmy, że to właśnie ona powiedziała, że praca influencera wcale nie jest trudna - wbrew temu, na co narzekają internetowi twórcy, zmęczeni nagrywaniem reklam na wakacjach, na które polecieli w barterze. Klaudia w "Girls of Warsaw" wyraźnie ciągnęła w stronę Andziaks i Oli Nowak - może naturalnie, może instynktownie, może nawet nieświadomie. W każdym razie, utworzyła się taka komitywa: one trzy i Jessica Mercedes.

Jessica, która w branży jest najdłużej, która wie, co jest pięć, która z niejednego pieca chleb jadła, w "Girls of Warsaw" została zepchnięta na pobocze. I to nie tak, że dostała mało czasu antenowego - dostała go dużo. Wyraźnie jednak zetknęła się z izolacją ze strony grupy. Z niezrozumieniem. A nawet - nie bójmy się tego powiedzieć - z dojeżdżaniem. Okiem widza: wyglądało to na gnębienie z pełną premedytacją.

"Girls of Warsaw" - baby, rodźcie dzieci

Przez cały program przewijała się kwestia małżeństwa, rodziny, posiadania dzieci. Dla porządku przypomnę: wśród bohaterek mamy żonę i matkę - Andziaks, narzeczoną (aktualnie już żonę) - Olę Nowak i dwie singielki - Klaudię Sadownik i Jessicę Mercedes. Jess jest najstarsza z całego towarzystwa i aktywnie poszukuje partnera. Na pytanie, czego zazdrości swoim koleżankom po fachu, bez wahania odpowiedziała, że poukładanego życia rodzinnego. Nie trzeba być geniuszem, żeby zauważyć, że temat jest dla niej bardzo niekomfortowy. Więcej: że naprawdę sprawia jej przykrość. Szczytem był tekst Andziaks o ciąży geriatrycznej (według aktualnej wiedzy medycznej jest to przestarzała i krzywdząca nomenklatura) "śmiechem-żartem" rzucony do Oli.

Jak u mnie jest ciąża geriatryczna, to u ciebie Jessica niestety też

- prędko dodała Nowak. 

Fajna z niej koleżanka?

Jessica później przyznała, że płakała. Mówiła wprost, że była zła i było jej smutno. Że źle się czuła, że zmarnowała czas na mężczyzn, którzy nie byli dla niej dobrzy. W ostatnim odcinku "Girls of Warsaw" powiedziała, że zdecydowała się zamrozić jajeczka.

Stwierdziłam po tym programie, że idę zamrozić jajeczka. Zawsze z wszystkich ludzi staram się wyciągać takie pozytywne rzeczy i się motywować. Myślę, że dziewczyny do wielu rzeczy mnie zmotywowały

- powiedziała. 

Jessica w programie plusuje. Może żyje w swojej bańce, może nie chciała mówić o aferze z Veclaim, może jest na maksa odklejona - ale jest też zupełnie nieszkodliwa. A oglądanie, w jaki sposób jest traktowana przez resztę dziewczyn, było po prostu smutne i niekomfortowe. Wredne dziewczyny, polska wersja. Tyle że to nie jest liceum. A te "wredne dziewczyny" to kobiety, które mają 30 lat, mężów i dzieci.

Złośliwością (bezmyślnością?) Ola Nowak popisała się zresztą nie raz i nie dwa. Szczytem było odtworzenie głosówki od Andziaks, która wygłaszała swoje mądrości na temat zakładania rodziny. Prosto w twarz Jessiki.

Wy i tak jesteście do tyłu. Gdzie to k***a, 30 lat, to już się rozwodzi człowiek czasami. Ty już jesteś naprawdę po czasie, Ola. 31 lat, k***a, to już jest... Ja pamiętam, jak moja mama miała koleżankę, 28 lat i nie miała cały czas faceta i ja mówiłam, jak do 30. sobie nie znajdzie sobie, to powinna iść do zakonu. W każdym razie, to jest czas najwyższy. Przejść do kolejnego etapu, męża, dzieci, a nie k***a, bimbać sobie i Coachelle jakieś.

- mówiła Andziaks. 

Influencerka miała chwilę, żeby się zreflektować. Zamiast tego: brnęła w zaparte. Siedząc naprzeciwko Jessiki powiedziała, że jej życie bez rodziny i dzieci było puste i nijakie. A później zaparła się: no jak to, ja nie jestem empatyczna?

Szczerze? Nie.

Nie tęsknie za swoim dawnym życiem. Uważam, że było totalnie puste i nijakie. Dopiero jak zasmakujesz tego życia z dziećmi, to dopiero czujesz, na czym ten sens życia polega. (...) Dlatego ci mówię, żebyś się tego nie obawiała, bo przed tobą piękna droga i będzie cudownie.

- przekonywała. 

W złotych czasach TVP mogłoby pokusić się o wykupienie praw do "Girls of Warsaw". Obok "Saga Zmierzch: Przed świtem cz. 1" to najbardziej pro-life "dzieło" popkultury, jakie ostatnio widziałem.

Ola Nowak pokazała prawdziwą twarz?

Jessica Mercedes podczas reunion warszawskich dziewczyn wprost przyznała, że ma depresję. Powiedziała, że podczas nagrywek znajdowała się w "ciemnym miejscu" i że starała się nie dać tego po sobie poznać. Na setkach do kamery bezpośrednio dodała, że ona polubiła Andziaks, Klaudię i Olę – natomiast ma wrażenie, że one nie polubiły jej.

Wiem, że mam takie życie, o którym wiele dziewczyn marzy, ale bardzo mi źle było. Pusto i tak dalej. (...) Wszystko mnie przygniatało. (...) Długo to wypierałam. (...) Na mnie bardziej prywatne, nie zawodowe rzeczy wpłynęły. Taka duża samotność (...)

- opowiadała. 

Czy spotkała się ze zrozumieniem? Cóż - były przytulasy. Andziaks i Ola za to błyskawicznie wkroczyły w pasywno-agresywny tryb, tłumacząc, że unikowy styl Jessiki sprawił, że one same podchodziły do niej z rezerwą. Jess podkreślała, że jej problemy wynikają z przyczyn osobistych i Angelika szybko wykazała się "zrozumieniem", zapewniając "koleżankę", że ją rozumie. Jej doświadczenie skupiło się jednak na strefie zawodowej i zakończyło się puentą: "zawsze mój mąż mnie stawiał do pionu". Subtelna jak walec... Ignoranckim komentarzem błysnęła też Ola Nowak, która skupiła się na swoich emocjach.

Dla mnie to jest mega niekomfortowa sytuacja.

Współczucie? Na pokaz. Gdy Jess wyszła z pokoju - kawa na ławę.

"Mean Girls of Warsaw": Andziaks i Ola Nowak. Internet widzi. Internet nie zapomina

Parę dni po premierze i influencerki już mogą robić bilans zysków i strat. Nieoczekiwaną beneficjentką została Jessica Mercedes, która faktycznie pokazała się taka, jaka jest - uduchowiona i nieco rozchwiana emocjonalnie. Odrobinę rozczarowała Klaudia Sadownik, która wybrała dreptanie za popularniejszymi koleżankami. W mojej opinii w przypadku Andziaks i Oli Nowak oglądaliśmy dwie królowe lodu, o zbyt wysokim mniemaniu o sobie. Jedną z zającem za 30 tys. zł, drugą z "trzecim, czwartym, piątym" mieszkaniem.

A to wszystko fundują im widzowie. Może-może-może: po seansie "Girls of Warsaw", w końcu, przestaną?

"Girls of Warsaw"
"Girls of Warsaw" © Prime Wideo
"Girls of Warsaw"
"Girls of Warsaw" © Prime Wideo
"Girls of Warsaw"
"Girls of Warsaw" © Prime Wideo
"Girls of Warsaw"
"Girls of Warsaw" © Prime Wideo
"Girls of Warsaw"
"Girls of Warsaw" © Prime Wideo
"Girls of Warsaw"
"Girls of Warsaw" © Prime Wideo
"Girls of Warsaw"
"Girls of Warsaw" © Prime Wideo
"Girls of Warsaw"
"Girls of Warsaw" © Prime Wideo
"Girls of Warsaw"
"Girls of Warsaw" © Prime Wideo
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą