Wygrana na loterii dla wielu osób jest nadzieją na odmienienie życia. Po tym, jak Laura Hoyle straciła pracę, zamieszkała u swojego partnera - Kirka Stevensa. Zakochanym ciężko było się utrzymać z jednej wypłaty, a kobieta usiłowała znaleźć sposób na polepszenie sytuacji finansowej.
Mając nadzieję na spory zastrzyk gotówki, Laura zaczęła brać udział w loteriach. Dzięki odrobinie szczęścia w końcu udało jej się zgarnąć aż 3,6 miliona funtów, co stanowi równowartość ok. 18,3 miliona złotych. Kwota miała być wypłacana w miesięcznych ratach po 10 tysięcy funtów przez 30 lat.
WIDEOIle trzeba zarabiać, żeby godnie żyć? "Moje stałe opłaty to 12 tysięcy miesięcznie" - mówi Folwarska
Zgarnęła miliony, a partnera zostawiła
W 2021 r. para została pokazana w specjalnym materiale na kanale The National Lottery, gdzie dzieliła się swoją radością po wygranej. Mieli ambitne plany otworzenia własnej firmy i wybudowania domu, a oprócz tego chcieli zafundować sobie wyjazd do Disneylandu.
Niespodziewanie dla Kirka Laura zdecydowała się odejść, zabierając nie tylko wszystkie swoje rzeczy, ale także wygraną. Weszła również w posiadanie nowego domu, który planowali wspólnie budować. Kirk został z niczym.
Czeki z wygraną były podpisane przez Kikra i Laurę, natomiast to kobieta miała pełne prawo do wygranych pieniędzy. Osobiście kupiła los, a z partnerem nie podpisała formalnej umowy. W rozmowie z "The Sun" mężczyzna żalił się na byłą partnerkę.
Zabrała wszystko. Domaga się nawet naszych dwóch psów - żalił się mężczyzna na łamach "The Sun".