Oliver Tree kilka tygodni przed śmiercią ujawnił treść testamentu. Rodzina "NIE DOSTANIE ANI GROSZA"
Oliver Tree zginął w katastrofie helikoptera w Brazylii, a media przypominają dziś jego zaskakującą wypowiedź sprzed zaledwie kilku tygodni. W kwietniowym odcinku "The Zach Sang Show" artysta ujawnił, że po jego śmierci rodzina "nie dostanie ani grosza".
Śmierć 32-letniego muzyka poruszyła fanów na całym świecie. Oliver Tree był jedną z sześciu osób, które zginęły po zderzeniu dwóch helikopterów nad Rio de Janeiro. Do tragedii doszło w rejonie Recreio dos Bandeirantes, nadmorską dzielnicą w południowo-zachodniej części Rio, w niedzielę. Nikt nie przeżył. Jak informuje CNN Brazil, spadające maszyny runęły na plac z samochodami elektrycznymi, wywołując pożar co najmniej 20 aut. Lokalne władze przekazały stacji, że śledztwo w sprawie zderzenia jest obecnie w toku.
Mariola Bojarska-Ferenc o dopłatach do emerytur dla artystów. "Jak widać w mojej sytuacji..." [WIDEO]
Majątek Olivera Tree nie trafi do jego bliskich
Jeszcze mocniej wybrzmiewają dziś słowa artysty z opublikowanego na YouTubie 24 kwietnia odcinka podcastu "The Zach Sang Show". Tree przekonywał, że nie traktuje majątku jako czegoś, co powinno należeć wyłącznie do niego lub jego bliskich.
Nie wierzę, że jakikolwiek majątek czy rzeczy, które z tego powstają, należą do mnie. Więc kiedy umrę - już to ustawiłem - mój testament jest skonstruowany tak, że kiedy odejdę, moja rodzina, nikt, nie dostanie ani grosza
Zobacz też: Nie żyje Piotr Klimczak. Warszawski restaurator zmagał się z rakiem trzustki. Tak żegnają go gwiazdy
Oliver nawet w hipotetycznym scenariuszu małżeństwa i dzieci nie planował zmieniać tej zasady.
Jeśli będę miał żonę albo dzieci, czy cokolwiek, nie dostaną pieprzonego grosza. Opłacę moim dzieciom studia. Taka jest umowa. Ale nie będzie żadnej srebrnej łyżeczki. Będą zabezpieczone, bo mój tata pracował nad pewnymi rzeczami w latach 2000. Chodzi o to, że kiedy umrę, wszystkie pieniądze wrócą do artystów
Nietypowa ostatnia wola Olivera Tree. Wszystko ma wrócić do artystów
Zamiast klasycznego dziedziczenia Tree wymyślił własny system wsparcia twórców. Jak wyjaśniał, założył fundację Dr. Oliver Tree’s Art Grants for Baby Geniuses, która miała gromadzić tantiemy generowane przez jego muzykę.
Kiedy umrę, moja sztuka nadal będzie generować tantiemy i prawdopodobnie będzie warta więcej niż teraz. Ludzie w końcu docenią moje głupie pieprzone filmiki albo moje głupie pieprzone piosenki. Właśnie wtedy ludzie cię doceniają - kiedy już cię nie ma. Mam w zasadzie komitet, który powołałem na wypadek mojej śmierci - i planuję robić to także za życia - gdzie zasadniczo wszyscy będą głosować, do kogo każdego roku trafią pieniądze
Zobacz również: 40-letnia amerykańska influencerka znaleziona martwa w pokoju hotelowym. Kilka dni wcześniej przeszła operację plastyczną
Oliver Tree był znany z przerysowanego wizerunku, absurdalnego humoru i viralowych hitów takich jak "Life Goes On", "Miss You" czy "Alien Boy". Zaledwie kilka godzin przed śmiercią opublikował na Instagramie swój ostatni post, zatytułowany "Obcokrajowiec 24 godziny w Brazylii", w którym dzielił się beztroskimi chwilami z podróży. Po tragedii nagranie stało się miejscem internetowych pożegnań fanów. Artysta miał we wrześniu wystąpić w warszawskiej Progresji. Dziś jego słowa o testamencie brzmią jak jeden z najbardziej osobliwych i poruszających epilogów.