W sobotę media obiegła wiadomość o śmierci byłego polskiego skoczka narciarskiego Grzegorza Miętusa. Informacje jako pierwsza podała "Gazeta Krakowska". Następnie w specjalnym oświadczeniu w mediach społecznościowych głos zabrali przedstawiciele Polskiego Związku Narciarskiego. Były zawodnik pogrążył w żałobie dwójkę dzieci oraz żonę, która wystosowała specjalny apel do mediów.
Żona Grzegorza Miętusa przerwała milczenie
Okoliczności śmierci 33-latka nie są publicznie znane, co rodzi plotki i spekulacje. Żona Grzegorza Miętusa zaapelowała do mediów oraz internautów o poszanowanie prywatności rodziny w tym niezwykle trudnym czasie. Podkreśliła, że najważniejsze jest powstrzymanie się od powielania niesprawdzonych doniesień.
Zwracam się do wszystkich mediów o uszanowanie prywatności mojej i moich synów w tym ciężkim dla nas czasie i nierozpowszechnianie nieprawdziwych informacji związanych ze śmiercią mojego Męża - napisała Magdalena Prochot-Miętus na InstaStories.
Nicol Pniewska OBURZA SIĘ na doniesienia, że poszły z Natalisą do "Królowej Przetrwania" za darmo: "TEŻ ISTNIEJEMY!"
Kilka godzin później Magdalena Prochot-Miętus opublikowała na Instagramie specjalny wpis.
Największym wyrazem szacunku, jaki możemy dziś okazać, jest milczenie, empatia i powstrzymanie się od powielania niesprawdzonych informacji. Pamiętajmy, że za każdą tragedią stoi rodzina, bliscy i przyjaciele, którzy przeżywają niewyobrażalny ból - można przeczytać.
Grzegorz Miętus nie żyje
Miętus był uznawany za jednego z większych talentów swojego pokolenia. W 2009 r. sięgnął po brązowy medal mistrzostw świata juniorów w konkursie drużynowym, startując wspólnie z Maciejem Kotem, Jakubem Kotem i Andrzejem Zapotocznym. Reprezentował Polskę także w innych imprezach juniorskich oraz zdobywał medale mistrzostw kraju.
ZOBACZ TAKŻE: Kamil Stoch mieszka w prawdziwej GÓRSKIEJ WILLI. Z okna ma przepiękny widok na Tatry (ZDJĘCIA)
W Pucharze Świata zadebiutował w 2010 r. w Zakopanem. Pierwsze punkty zdobył w Klingenthal, zajmując 22. miejsce, a jego najlepszym wynikiem było 20. miejsce w Willingen. Karierę sportową zakończył w 2016 r., mając 23 lata, wskazując na brak odpowiednich wyników i wsparcia finansowego. Po zakończeniu startów nie odszedł jednak od skoków narciarskich. Pracował jako trener w AZS Zakopane, a później w strukturach Polskiego Związku Narciarskiego.