Żona Tomasza Jakubiaka zdradziła, że jej syn jest pod opieką PSYCHOLOGA. "To jest praca i rozmowa, jest progres i regres"
Anastazja Jakubiak pojawiła się w "Dzień Dobry TVN", gdzie opowiedziała o rzeczywistości po śmierci męża. Otworzyła się również na temat ich wspólnego synka - niespełna sześcioletniego Tomasza Juniora.
Pod koniec kwietnia minionego roku zmarł Tomasz Jakubiak. Lubiany kucharz odszedł po wyczerpującej walce z rzadkim nowotworem. Wcześniej przez kilka miesięcy skrupulatnie relacjonował proces leczenia, próbując przy tym zachować pogodę ducha. Jego śmierć wstrząsnęła całym show biznesem. Gwiazdy i celebryci licznie żegnali Tomka w social mediach i nie tylko.
Żona Tomasza Jakubiaka w niedzielnym odcinku MasterChefa
Największym ciosem odejście jurora "Masterchefa" było zdecydowanie dla jego najbliższej rodziny. Żona Jakubiaka, która wspierała go przez cały okres trwania choroby, nie ukrywa, że rzeczywistość bez ukochanego stanowi olbrzymie wyzwanie.
Anastazja Jakubiak o życiu po śmierci męża
We wtorek Anastazja Jakubiak pojawiła się w "Dzień Dobry TVN", gdzie opowiadała nie tylko o przekazaniu na licytację WOŚP kuchennego kitla męża, ale i otworzyła się na temat tego, jak radzi sobie niespełna rok po jego śmierci.
Jestem aktualnie w procesie układania nowej rzeczywistości, radzenia sobie na nowo, wyznaczenia sobie mniejszych i większych celów. Terapią, zdrowieniem w tym wszystkim jest dla mnie działanie, praca, cele fundacyjne. To daje mi motywację do wstania rano -mówiła.
Anastazja Jakubiak o synu
Ujawniła również, że nie tylko ona korzysta z pomocy psychologa, ale i też jej syn - prawie sześcioletni Tomasz Junior.
Mój synek jest pod opieką psychologa dziecięcego, ja również jestem na terapii. Cały czas to jest praca i rozmowa, jest progres i regres, to wszystko zależy - zdradziła, dodając, że chłopiec tęskni za ojcem:
Najbardziej mu brakuje taty i tęskni za nim. Często mówi, że jak słońce wychodzi to tata nas grzeje.
Podczas rozmowy w śniadaniówce opowiedziała, że kilka razy rozmawiali z mężem o śmierci. Wyznała, co wtedy od niego usłyszała.
Powiedział mi trzykrotnie, że jeżeli odejdzie - bo zakładaliśmy różne scenariusze - to nigdy mam za nim nie rozpaczać, choć to niezwykle trudne. Mówił: "Masz iść i żyć, iść do przodu i działać". Jestem w błogosławionej sytuacji, że on mi to powiedział, jest mi z tym o wiele łatwiej - podsumowała.