Agnieszka Hyży o trudnej relacji z SYNAMI Grzegorza: "Skupiłam się na dzieciach, upatrując w nich problemu. Wstydzę się tego"
Agnieszka Hyży opublikowała obszerny wpis, w którym rozpisała się na temat trudów związanych z rolą macochy. Odpowiedziała na pytanie, czy można pokochać czyjeś dzieci.
Na swoim instagramowym profilu Agnieszka Hyży przeplata prywatę z relacjonowaniem życia zawodowego i poruszaniem ważnych społecznie tematów. Od pewnego czasu prowadząca "Halo, tu Polsat" coraz śmielej wypowiada się na temat relacji z Grzegorzem Hyżym i tego, że tworzą razem tzw. patchwork. Poza wspólną pociechą, para wychowuje jej córkę z małżeństwa z Mikołajem Witem oraz jego synów, których doczekał się ze związku z Mają Hyży.
Zobacz: Agnieszka i Grzegorz Hyży zabrali całą swoją PATCHWORKOWĄ rodzinkę na narty: "Wielki sukces!" (FOTO)
Agnieszka Hyży mówi o kulisach ślubu Cichopek i Kurzajewskiego. Goście usłyszeli prośbę od pary młodej
Agnieszka Hyży o życiu w patchworkowej rodzinie
W niedzielę Aga uczciła w social mediach 14. urodziny pasierbów. Z tej okazji wrzuciła m.in. ich zdjęcie spod kultowego domu Kevina, do których dołączyła obszerny podpis. To nie wszystko. Godzinę później rozpisała się na temat niełatwej relacji z Wiktorem i Alexandrem. 40-latka wyznała, że odezwało się do niej wiele kobiet.
Wiecie co, minęła godzina od publikacji posta, a ja mam już pełną skrzynkę wiadomości. Piszecie prywatnie. Bardzo mało z Was decyduje się napisać coś publicznie, bo to trudne. Bo to boli. Bo to często wstydliwe. Bo łatwo zostać ocenioną. W większości to wiadomości od kobiet, macoch, które nie radzą sobie w swoich patchworkowych rzeczywistościach. Piszecie, jak wiele problemów wniosły w wasze życie dzieci z poprzednich związków waszych partnerów. Staram się każdej z was odpisywać, ale trudno wchodzić w długą dyskusję z każdą osobą - zaczęła.
Agnieszka Hyży otwiera się na temat relacji z synami Grzegorza
Następnie podkreśliła, że w sytuacji trudnych stosunków z dziećmi partnera - to nie one są problemem. Prezenterka ujawniła, że jej samej zdarzało się zachować niewłaściwie względem synów muzyka.
Dlatego napiszę jedno bardzo ważne zdanie, drogie panie. To nie dzieci wniosły problemy w wasze życie. Najczęściej to dorośli. To ich postawa, działania i słowa tworzą napięcia. Czy jestem taka mądra i empatyczna? Nie. Ile razy sama powiedziałam o jedno słowo za dużo. Ile razy niepotrzebnie skupiłam się na dzieciach, upatrując w nich problemu czy winy. Wstydzę się tego. Ale z drugiej strony, z pomocą mądrzejszych ode mnie zrozumiałam, że być może musiałam przez to przejść, żeby coś zobaczyć i zrozumieć - dała do zrozumienia, że korzystała z pomocy specjalistów.
Hyży wyznała, że stale nad sobą pracuje.
Nie jestem całkowicie wolna od takich myśli. Nadal łapię się na nich czasem. Ale staram się zatrzymać w środku i poprawić siebie, zanim powiem albo zrobię coś niesprawiedliwego. Tak, to trudne. Patchworkowe układy są ultratrudne. Pytanie "czy można pokochać czyjeś dzieci?" wraca bardzo często. Odpowiedź nie jest jednoznaczna, bo każda sytuacja jest inna i każdy człowiek jest inny - kontynuowała swoje przemyślenia.
Wskazała, że funkcjonowania w patchworku trzeba się nauczyć.
(...) Czasem nawet coś neutralnego będzie odbierane jak atak, jeśli fundament jest kruchy. Ale można się nauczyć. Można przywyknąć. Można oswoić. Można wypracować sposoby, by to nie było destrukcyjne - czytamy na jej Instastories.
Na koniec wywodu podsumowała temat, zwracając się do obserwatorów:
Nie rzucajcie partnera i nie rozwalajcie kolejnej rodziny z powodu dzieci. Nie szukajcie w nich winy ani wymówek. Wina leży po stronie dorosłych i to my musimy brać za nią odpowiedzialność. A jeśli wyczerpiecie wszystkie możliwości rozmów, terapii, kompromisów i wyrozumiałości... Wtedy idźcie dalej.
Doceniacie tego typu wpisy?
Zobacz też: Agnieszka Hyży zapytana o relację z Mają Hyży: "Proszę... CZUJCIE SATYSFAKCJĘ". Dobrze wybrnęła?