Mimo upływu lat sprawa Iwony Wieczorek nadal pozostaje nierozwiązana. 19-latka zapadła się pod ziemię 17 lipca 2010 roku. Po raz ostatni została zarejestrowana przez monitoring przy wejściu na plażę na gdańskim Jelitkowie. W ostatnim czasie temat powraca w mediach nie tylko za sprawą kolejnej rocznicy zaginięcia, ale także doniesień na temat prac służb. Niedawno poinformowano o nowym dowodzie pozyskanym w rejonie Parku Reagana w Gdańsku.
Co się stało z ciałem Iwony Wieczorek?
Aldona Błaszczyk-Szostak o sprawie Iwony Wieczorek
Wdowa po dziennikarzu śledczym Januszu Szostaku, Aldona Błaszczyk-Szostak, w rozmowie z "Super Expressem" podkreślała, że najwięcej zależy od osób, które — jej zdaniem — wciąż nie ujawniły wszystkiego, co wiedzą. Przypominała też opinię byłego policyjnego analityka Marka Siewerta, według którego wśród znajomych Iwony mogło dochodzić do uzgadniania alibi. Jak zaznaczała, ten wątek w jej ocenie nigdy nie został domknięty.
Pan Marek jest jednym z najlepszych analityków, którzy brali udział w tej sprawie. Oczywiście nie kwestionuję pracy osób, które obecnie nad nią pracują, bo bardzo im kibicuję. Rozmawiałam z panem Markiem i on również kibicuje tym funkcjonariuszom i prokuraturze. To jest już dla nich sprawa priorytetowa, bo mija 16 lat - powiedziała w rozmowie z "Super Expressem".
Dziennikarka przywołała także opinię Janusza Szostaka, że rozwiązanie od początku było bardzo blisko. Wspomniała o tym, że sprawca jej zdaniem może się pojawiać "na pierwszych stronach akt". Podkreśliła także, że zainteresowanie mediów nie pozwoliło sprawie Iwony Wieczorek odejść w zapomnienie. Jako punkt odniesienia wskazywała historię Joanny Gibner z Olsztyna, której ciało odnaleziono dopiero po 24 latach. Jej zdaniem ten przykład pokazuje, że miejsce ukrycia zwłok przez lata może pozostawać niezauważone.
Ona może być na wyciągnięcie ręki, na wyciągnięcie wzroku. A my tego po prostu nie widzimy - skomentowała sprawę Iwony Wieczorek.
Aldona Błaszczyk-Szostak odrzuca teorię o przypadkowym sprawcy
Rozmówczyni "Super Expressu" odrzuciła hipotezę, według której Iwona Wieczorek mogła paść ofiarą przypadkowej osoby w Parku Reagana. Jej zdaniem bardziej prawdopodobne jest, że zmęczona 19-latka wsiadła do samochodu kogoś, kogo znała. Dziennikarka nie jest także przekonana, czy zaginiona została zaatakowana w Parku Reagana.
Ona najpewniej wsiadła do jakiegoś samochodu i odjechała ze swoim oprawcą. Tę osobę albo te osoby doskonale znała. Przeszła wiele kilometrów pieszo, była już bardzo zmęczona tą drogą i wiadomością, że jej były chłopak Patryk bawi się w innym klubie. Oni się kochali, kłócili, rozstawali i wracali do siebie. Kogo spotkała po drodze? Z pewnością osobę albo osoby, które dobrze znała. Na pewno nie została napadnięta przez kogoś obcego i z pewnością nie w Parku Reagana. Przecież zostałyby tam jakieś ślady. A co z ciałem? Sprawca zostawiłby je w krzakach? Przykrył liśćmi? No nie da rady. Był środek lata, poza tym zwierzyna też by się do niego dobrała. Przechodnie zauważyliby również, że ktoś kopie dół. To jest irracjonalna hipoteza, która od lat krąży wokół tego parku. Moim zdaniem tę teorię należy odrzucić - przyznała na łamach "Super Expressu".
Dziennikarka twierdzi również, że przy ukryciu ciała mogła pomagać osoba starsza, bo sami 19-latkowie nie zrobiliby tego tak skutecznie. Podczas rozmowy pojawił się także wątek ogródków działkowych, które, zdaniem Janusza Szostaka, mogły być potencjalnym miejscem ukrycia zwłok. Odbyły się tam poszukiwania, ale jak relacjonuje Błaszczyk-Szostak, miały one jedynie pobieżny charakter.
Zobacz także: NOWY TROP ws. zaginięcia Iwony Wieczorek. "Myślę, że już czas, by opinia publiczna wiedziała..."