Dominika Serowska zyskała rozpoznawalność jako partnerka Marcina Hakiela, byłego męża Katarzyny Cichopek. Z czasem zaczęła coraz śmielej pojawiać się w mediach, a udział w programie "Królowa przetrwania" sprawił, że zainteresowanie jej osobą jeszcze bardziej wzrosło. Dziś chętnie udziela wywiadów i nie unika tematów związanych z życiem prywatnym.
Serowska komentuje wywiad Hakiela i Smaszcz: "Nie ma co walczyć z prawdą. Ludzie mają to w DU*IE"
W rozmowie z Simoną Stolicką w programie "Party u Simony" opowiedziała o różnicy zdań, jaka pojawiła się między nią a Marcinem Hakielem w kwestii chrztu dzieci.
Dominika Serowska nie planuje chrztu dzieci
Dominika Serowska i Marcin Hakiel wychowują syna Romea i niedawno ogłosili, że spodziewają się kolejnego dziecka. Jak się okazuje, Romeo do tej pory nie został ochrzczony, choć Marcin Hakiel początkowo miał inne zdanie. Serowska przyznała, że temat chrzcin drugiego dziecka nie był jeszcze szerzej omawiany.
Nie rozmawialiśmy szczerze na ten temat. Śmieję się czasem, że jak wyjadę na Sri Lankę, to może Marcin zdąży ochrzcić młodego, a ja nawet nie będę o tym wiedziała. Ale nie traktuję tego jak eksperymentu, że jedno dziecko ochrzczę, drugiego nie i zobaczę, co się wydarzy
Partnerka tancerza podkreśliła, że jej stanowisko w tej sprawie pozostaje niezmienne.
Ja po prostu nie jestem za chrztem. Uważam, że jest to decyzja, która powinna zostać podjęta przez dorosłego, świadomego człowieka, który rozumie, czym ten chrzest jest. Dlatego nadal byłabym przeciwna chrzczeniu dziecka
Jak dodała, Marcin nie wraca już do tego tematu tak często.
Marcin już jakoś bardzo do tego tematu nie wraca. Są dwie możliwości: albo się z tym pogodził, albo po prostu już to zrobił i nic mi nie powiedział. Nie wiem, więc nie dopytuję
Dominika Serowska o swojej wierze: "Wierzę w siłę wyższą"
W tej samej rozmowie Serowska opowiedziała również o swojej duchowości. Przyznała, że choć nie utożsamia się z żadną religią, wierzy w istnienie siły wyższej.
Na pewno wierzę w siłę wyższą, która dla różnych ludzi może nazywać się inaczej. Jedni nazywają ją Bogiem, inni używają innych określeń czy wyobrażeń
Jak wyznała, najbliżej jej do buddyzmu, choć również z tym nurtem nie identyfikuje się całkowicie.
Najbliżej byłoby mi chyba do buddyzmu, chociaż też nie utożsamiam się z nim w stu procentach. Jestem gdzieś pośrodku. Wierzę, że istnieje siła wyższa, wierzę w energię i reinkarnację, natomiast nie wierzę w takie kwestie jak historia o niepokalanym poczęciu