Andrzej za pieniądze podatników zamówił sobie masaż do Pałacu Buckingham. Masażystka Epsteina zabrała głos: "ZNIKNĄŁ W ŁAZIENCE I WRÓCIŁ NAGI"
Eks-książę Andrzej to obecnie najbardziej skompromitowana postać brytyjskiej rodziny królewskiej. Nie dość, że grozi mu więzienie za zdradzanie tajemnic państwowych Jeffreyowi Epsteinowi, to niemal każdego dnia na jaw wychodzą kolejne kompromitujące fakty z jego życia. Teraz głos zabrała masażystka, którą Andrzej zamówił na "nagi masaż" do Pałacu Buckingham.
Andrzej Mountbatten-Windsor przez wiele lat unikał odpowiedzialności za swoją wieloletnią przyjaźń z Jeffreyem Epsteinem i gorąco zaprzeczał, że wiedział o przestępczej działalności pedofila. Ujawnienie akt Epsteina doszczętnie jednak skompromitowało syna Elżbiety II - szczególne poruszenie wywołały archiwalne zdjęcia, na których możemy zobaczyć royalsa w towarzystwie kobiety będącej ofiarą handlu ludźmi.
Oskarżono go również o dopuszczanie się nadużyć na stanowisku publicznym i możliwe zdradzanie tajemnic państwowych Epsteinowi, co zaowocowało aresztowaniem. Andrzej wprawdzie opuścił areszt po zaledwie 11 godzinach, ale wszystko wskazuje na to, że tym razem nie uniknie poważniejszych konsekwencji.
Syn królowej Elżbiety aresztowany. Pozbawiono go tytułu królewskiego
Andrzej Mountbatten-Windsor znów w tarapatach
Tymczasem jak donosi "Daily Mail", Andrzej Mountbatten-Windsor skorzystał z prywatnego masażu nago w sypialni Pałacu Buckingham, a wszystko opłacono czekiem z Pałacu. Zhańbiony były książę przemycił profesjonalną masażystkę Monique Giannelloni do oficjalnej rezydencji królowej, po tym jak poleciła mu ją... Ghislaine Maxwell.
Kobieta twierdzi, że została wpuszczona do Pałacu bez żadnych kontroli bezpieczeństwa, a następnie zaprowadzona do pokoju Andrzeja, który wyszedł z łazienki zupełnie nagi i położył się na fotelu do masażu.
Weszłam do pokoju, a Andrzej stał tam w szlafroku. Po przywitaniu się zniknął w łazience i wrócił nagi. Odwróciłam wzrok i byłam bardzo zawstydzona. Byłam tak zdenerwowana, że byłam w Pałacu Buckingham, że robiłam to, co do mnie należało, i jeśli działo się coś niepokojącego, to nie pamiętam, żebym to zauważyła, poza tym, że bardzo szybko zdjął ręcznik. Właściwie nie mogę powiedzieć nic złego o księciu Andrzeju z mojego doświadczenia z tamtego dnia. Masowałam go tylko raz
Masaż odbył się w czerwcu 2000 roku - kilka miesięcy przed objęciem przez ówczesnego księcia Yorku stanowiska brytyjskiego wysłannika ds. handlu w 2001 roku. Funkcję tę pełnił do 2011 roku, kiedy to został zmuszony do ustąpienia z powodu przyjaźni z pedofilem Jeffreyem Epsteinem. Masażystka mówi, że poznała Andrzeja za pośrednictwem Maxwella, która w jakiś sposób zdobyła dane kontaktowe masażystek. To zaowocowało spotkaniem z samym Epsteinem.
Najpierw zadzwoniła do mnie sekretarka Ghislaine Maxwell z Nowego Jorku. W tamtym czasie miałam wielu znanych klientów i wszystko odbywało się pocztą pantoflową, więc nie mam pojęcia, skąd wzięła mój numer telefonu. Chciała nocnego masażu, ale powiedziałam jej, że tego nie robię, więc poszłam rano następnego dnia. Kiedy tam poszłam, Jeffrey Epstein też był cały czas w pokoju i rozmawiali o zakupie jakiejś wyspy za około 20 milionów funtów, co wydało mi się bardzo dziwne, a fakt, że Epstein po prostu tam stał, był niezręczny
Podczas jednego z dwóch spotkań pani Giannelloni z Maxwell, celebrytka powiedziała masażystce: "Przedstawię panią komuś sławniejszemu niż Bóg". Wkrótce potem pani Giannelloni odebrała telefon od personelu księcia Yorku z prośbą o przybycie do Pałacu na spotkanie.
Kiedy zadzwoniła do mnie ekipa księcia Yorku, od razu pomyślałam o Ghislaine, z powodu tego, co powiedziała. Nie wiedziałam, kim byli Ghislaine i Epstein. Oczywiście znałam księcia Andrzeja, ale wtedy nie miałam pojęcia o ich powiązaniach ani o tym, w co byli zaangażowani. Powiedziała mi kiedyś: "Czy nie wiesz, kim jestem, kochanie? Powinnaś przeczytać tabloidy: "Jestem celebrytką"
Giannelloni dostarczyła "Daily Mail" fakturę, z której wynika, że Pałac Buckingham uregulował rachunek w wysokości 75 funtów bezpośrednio z królewskiego konta. Czek został podpisany przez ówczesną osobistą asystentkę byłego księcia, Charlotte Manley, i został wypłacony z konta rodziny królewskiej w banku Coutts.
Fajnie się Andrzej bawił za pieniądze podatników?
Zobacz także: Eksksiążę Andrzej BYŁ OKRUTNY DLA SŁUŻBY. Jednego pracownika zwolnił, bo nie podobał mu się jego pieprzyk