Eksksiążę Andrzej BYŁ OKRUTNY DLA SŁUŻBY. Jednego pracownika zwolnił, bo nie podobał mu się jego pieprzyk
Skompromitowany eksksiążę Andrzej Mountbatten-Windsor został aresztowany 19 lutego. Przed zatrzymaniem wiódł wygodne życie w jednej z wiejskich rezydencji rodziny królewskiej. Jeden z byłych członków jego personelu zdradza, jak wyglądała praca dla royalsa oskarżonego o nadużycia stanowiska publicznego.
Andrzej Mountbatten-Windsor od dawna był systematycznie usuwany w cień przez rodzinę królewską. W 2022 r. został pozbawiony patronatów królewskich i tytułów wojskowych przez samą królową Elżbietę z powodu jego powiązań ze skazanym przestępcą seksualnym Jeffreyem Epsteinem. W październiku 2025 r. samodzielnie zrezygnował ze wszystkich pozostałych tytułów (m.in. tytułu księcia Yorku). W listopadzie zeszłego roku po oficjalnym odebraniu mu domu Andrzej musiał przenieść się do wiejskiej posiadłości Sandringham w Norfolk. W zeszłym tygodniu, dokładnie w dzień swoich 66. urodzin, zhańbiony royals został aresztowany przez policję. Zarzuty dotyczą przekazywania poufnych informacje Jeffreyowi Epsteinowi i nadużycia funkcji publicznej wysłannika handlowego Wielkiej Brytanii - wciąż nie postawiono mu oficjalnych oskarżeń.
Andrzej od zawsze korzystał z luksusów. Nawet po tym, kiedy zrzekł się tytułów oraz gdy oficjalnie odebrał mu je król Karol, miał podobno oczekiwać obsługi na królewskim poziomie, żądać posiłków przygotowywanych przez osobistego kucharza oraz regularnie zamawiać skrzynki szampana oraz drogich win.
Choć długo uchodził za ulubionego syna zmarłej królowej, Andrzej Mountbatten-Windsor nie cieszył się sympatią pracowników dworu. Jeden z byłych członków personelu opowiedział, jak były książę traktował obsługę. Szczególnie często miał zwracać się do nich "ponurym i upokarzającym" powiedzonkiem. Zdaniem znanego autora książek o brytyjskiej monarchii, Andrew Lownie’ego, Andrzej był przekonany, że personel "ma mu służyć, a nie kwestionować jego działania".
Joanna Przetakiewicz o rodzinie królewskiej. Podziwia Meghan Markle i księżną Kate?
"Krzyczał i wrzeszczał". Tak były książę Andrzej zachowywał się względem personelu
Osoby z bliskiego otoczenia eksksięcia ujawniły, że ten często miewał wobec nich bardzo wysokie oczekiwania oraz nietypowe żądania. Rzekomo "krzyczał i wrzeszczał", gdy nie były one realizowane. Colin Burgess, były szambelan królowej Elżbiety wspominał: Widywałem Andrzeja mniej więcej raz w miesiącu, kiedy przychodził z wizytą do Clarence House. Zwracała się do personelu, w tym do mnie, tak jak oficer zwraca się do swoich podwładnych.
Burges twierdził, że Andrzej nigdy nie zachowywał się wobec pracowników tak uprzejmie jak jego matka czy obecnie panujący król Karol.
Mówił: "chcę, żeby to zostało zrobione i to natychmiast" lub "Zrób to do takiej a takiej godziny". Pamiętam, że zawsze powtarzał "Zrób to!", co było jego ulubionym powiedzonkiem, takim sloganem
W książce "Powstanie i upadek rodu Yorków" Andrew Lownie opisuje również, jak Andrzej życzył sobie, by pokojówki codziennie rano wchodziły po czterech piętrach schodów wyłącznie po to, by rozsunąć zasłony, mimo że był perfekcyjnie zdolny, aby zrobić to samodzielnie. Inny królewski kronikarz Tom Quinn donosi z kolei, że Andrzej zwolnił pracownika, ponieważ "nie mógł znieść" pieprzyka na jego twarzy, a także doprowadzić do zwolnienia innego członka personelu za noszenie nylonowego krawata.
Andrzej niedawno został "wygnany" i musiał przenieść się do "skromnej" posiadłości Marsh Farm. Jeszcze przed jego aresztowaniem król Karol miał proponować mu tymczasową pomoc w postaci sprzątaczki, ogrodnika i kucharza z Sandringham, jednak ta oferta podobno nie została przyjęta entuzjastycznie. Brytyjczycy aktualnie głośno żądają usunięcia Andrzeja z kolejki do tronu - jest ósmy w linii sukcesji, tuż po dzieciach księcia Harry'ego.