"50 twarzy Andrzeja", czyli jak akta sprawy Epsteina pogrążyły byłego royalsa. Oto 10 spraw, o których dowiedziała się opinia publiczna
Odtajnienie akt sprawy Jeffreya Epsteina pogrążyło wiele osób, ale trudno chyba o większy upadek niż w przypadku Andrzeja Mountbatten-Windsora. Od zdjęć, przez serdeczne maile ze skazanym pedofilem, aż po seksualne nadużycia - oto czego dowiedzieliśmy się z ujawnionych dokumentów.
To, co dzieje się na przestrzeni ostatnich tygodni w sprawie Andrzeja Mountbatten-Windsora, mogłoby śmiało stać się inspiracją na scenariusz filmu. Napisalibyśmy, że ujawnione mroczne sekrety eksroyalsa są dla opinii publicznej szokiem, ale w sumie nie powinny, bo sygnały o jego nadużyciach pojawiały się przecież już dużo wcześniej. Wystarczy wspomnieć o głośnej sprawie Virginii Giuffre.
Pewne jest jedno: gdy pojawiły się zapowiedzi, że Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych ujawni akta sprawy Jeffreya Epsteina, chyba nikt nie sądził, że zhańbionego Andrzeja czeka tak bolesny upadek. Aż trudno orzec, co pogrążyło go najbardziej, bo w mijających tygodniach był chyba medialnym (anty)bohaterem numer jeden. Podkreślamy natomiast, że stawiane Andrzejowi oskarżenia wynikają z dokumentów i nie zostały formalnie udowodnione przed sądem.
Od zdjęć w towarzystwie ofiary handlu ludźmi, przez serdeczne maile jego i Sary Ferguson ze skazanym pedofilem, aż po szczegółowo opisywane seksualne eskapady - zobaczcie, czego dowiedzieliśmy się z ujawnionych akt.
O sprawie Virginii Giuffre, która oskarżyła Andrzeja o nadużycia seksualne, media informowały jeszcze w 2021 roku. Kobieta deklarowała, że padła ofiarą siatki handlu ludźmi Epsteina i eksroyals trzykrotnie ją wykorzystał, gdy miała zaledwie 17 lat. Wszystkiego konsekwentnie się wypierał, a sprawę ostatecznie załatwiono w ramach ugody pozasądowej.
Andrzej utrzymywał, że nie pamięta, jakoby kiedykolwiek ją spotkał. Słaba pamięć, czy na jego drodze stanęło tak wiele dziewczyn? Tego sam zainteresowany pewnie nigdy wprost nie powie, ale jasne stało się jedno: eksroyals publicznie kłamał, a pamiętne zdjęcie, na którym obok nich pojawiła się też Ghislaine Maxwell, jednak było prawdziwe.
Maile Andrzeja i jego byłej żony, którzy traktowali Jeffreya Epsteina niczym "przyjaciela rodziny", to temat dość obszerny. Miliarder-pedofil pożyczał "Fergie" pieniądze i w odpowiedzi otrzymywał niemal miłosne wyznania, a eksroyals wysyłał mu zdjęcia córek i radził się go w różnych sprawach. Skompromitowany finanista dostał nawet zaproszenie na 50. urodziny Andrzeja, więc chyba dobrze czuli się w jego towarzystwie.
W czwartek 19 lutego w brytyjskich mediach gruchnęły wieści o aresztowaniu Andrzeja. Choć sprawa ma związek z tym, co ujawniono w aktach Epsteina, to nie dotyczy przestępstw natury seksualnej, tylko zarzutów nadużyć władzy na stanowisku publicznym. Chodzi m.in. o przekazywanie poufnych dokumentów skazanemu pedofilowi. Kilkanaście godzin później eksroyals opuścił areszt.
Sporo emocji wywołało ujawnienie dwóch zdjęć, na których Andrzej Mountbatten-Windsor pochylał się na kolanach nad nieznaną kobietą w nowojorskiej rezydencji Jeffreya Epsteina. Co prawda nie znamy kontekstu, w którym wykonano owe kadry, ale kalifornijski kongresmen Ted Lieu ujawnił podczas przesłuchania w Komitecie Sprawiedliwości Izby Reprezentantów w Waszyngtonie, że ta była ofiarą handlu ludźmi. To już jest chyba wystarczająco wymowne.
Dzięki odtajnieniu akt wiemy, że ani Andrzej, ani sam Epstein nie mieli żadnych oporów w kontaktach z kobietami. Portal Daily Mail wyłapał wątek tancerki erotycznej, która zażądała od skompromitowanego finansisty ćwierć miliona dolarów za "akty seksualne odbyte z nim i Andrzejem". Kobieta miała uczestniczyć w imprezie w domu finansisty w Palm Beach, a gdy była już rozebrana do bielizny, ci mieli poprosić ją o trójkąt.
Inną kwestią, która okazała się szokiem dla wielu Brytyjczyków, było spraszanie kochanek do Royal Lodge i nie tylko. Gordon Brown ujawnił, że prywatny odrzutowiec Epsteina - nazwany, najwyraźniej trafnie, Lolita Express - lądował w Wielkiej Brytanii aż 90 razy. Andrzej miał bez skrępowania zapraszać do siebie kolejne kobiety, a niektóre z nich gościł potem w Pałacu Buckingham.
Były wśród nich modelki z Rumunii czy Rosji, które eksroyals zapraszał na wspólne obiady. "The Sun" donosi, że Andrzej obchodził procedury bezpieczeństwa w Pałacu, aby jego seksualne eskapady nie wyszły na jaw.
W aktach sprawy Epsteina znaleziono też maile między Mountbatten-Windsorem a prawą ręką Epsteina, Ghislaine Maxwell. Andrzej oczywiście zaprzeczał, jakoby łączyły go z nią jakiekolwiek zażyłości, ale ujawnione wiadomości jednoznacznie temu przeczą. Co więcej, niektórzy sądzą, że mogło ich łączyć coś więcej niż tylko luźna znajomość.
O tym, że Andrzej i Jeffrey byli przyjaciółmi, chyba nie trzeba nikomu przypominać. Co więcej, Mountbatten-Windsor zupełnie nie przejął się tym, że jego dobry znajomy został skazany za przestępstwa seksualne i po prostu kontynuował kontakty z finansistą, gdy ten już został zwolniony z aresztu domowego. Dzień później Andrzej już gratulował mu mailowo "nowej drogi w życiu" i uznawał to za "wspaniałą wiadomość".
Swego czasu Andrew Lownie ujawnił w książce "Entitled: The Rise and Fall of the House of York", jakoby eksksiążę korzystał z pomocy ochroniarzy, żeby umawiać się z młodymi dziewczynami. Układ był prosty: on wypatrywał kobiet, które mu się podobają, a opłacana z kieszeni podatników ochrona sprowadzana była do roli pośredników. Andrzej miał "namawiać wszystkich wokół, aby znaleźli kobiety, z którymi mógłby się umawiać".
Czytaj więcej: Książę Andrzej robił z pracowników swoich ALFONSÓW. Kazał im "załatwiać" dziewczyny: "Interesowały go baletnice"
Wątek ochrony przewinął się też w aktach Epsteina. Według dokumentów Andrzej przy okazji jednej z podróży do Epsteina miał zabrać ze sobą ochroniarza, jednak w mailach nie pojawia się sugestia, jakoby ten dopuścił się jakichkolwiek nadużyć. Istnieje więc ewentualność, że ten pełnił po prostu obowiązki służbowe, gdy eksroyals bawił się w towarzystwie młodych kobiet. Jego wynagrodzenia nie opłacał jednak prawdopodobnie z własnej kieszeni, a z publicznej kasy.
W drugiej połowie lutego pojawiły się doniesienia, że Andrzej mógł wiedzieć nie tylko o nadużyciach seksualnych wobec nieletnich. Wedle doniesień "Daily Express" eksroyals miał być obecny podczas rzekomych "tortur z użyciem prądu elektrycznego" i "obserwować kobietę przytrzymywaną na stole i torturowaną elektrowstrząsami przez Ghislaine Maxwell".
Z raportu FBI wynika, że oskarżycielka zeznała, jakoby widziała wtedy między innymi twarz Andrzeja. Zarzuty, które mają opierać się na anonimowym donosie, przewinęły się w dokumentach opublikowanych przez Departament Sprawiedliwości USA.
Byłam unieruchomiona na stole i torturowana przez Ghislaine Maxwell prądem, a także otoczona przez obserwujących mnie mężczyzn. Pamiętam, że widziałam twarz księcia Andrzeja. Gdy próbowałam się wymknąć, Maxwell złapała mnie i uderzyła końcem miotły. Groziła mi, mówiąc, że "zasłużyłam na śmierć" i uderzyła mnie miotłą w twarz, łamiąc mi nos. Trafiłam do szpitala dopiero po meczu rugby, żeby można było zrzucić na to winę.