W polskim show-biznesie wrze! Gorący temat zostawiania napiwków w restauracjach od kilku dni rozgrzewa internautów i celebrytów. Całą zadymę rozkręcił Mateusz Gessler, obwieszczając, że ekstragrosz dla kelnera powinien być absolutnym obowiązkiem każdego gościa.
WIDEOAnna Mucha o obowiązkowych napiwkach. Czy są obowiązkowe?
Anna Mucha o przymusowych napiwkach
Teraz swoje bezkompromisowe trzy grosze postanowiła dorzucić Anna Mucha! Gwiazda w wywiadzie dla serwisu Jastrząb Post postawiła sprawę jasno: absolutnie nie popiera pomysłu wprowadzania przymusowych napiwków. Aktorka przyznała jednak, że doskonale wie, jak ciężki jest chleb gastronomii, bo sama spróbowała sił w tym fachu. I to bez kamer!
Zawód kelnera jest niezwykle istotny i jest takim łącznikiem pomiędzy gościem a tym światem, który się dzieje w kuchni, i jest bardzo niedoceniany. (...) Miałam okazję być kelnerką przez jeden dzień. Taką prawdziwą, nie taką na potrzeby filmu. No i się trochę nabiegałam, ale to było bardzo miłe, jak za moją pracę dostałam dodatkowe wynagrodzenie w postaci napiwków, które zresztą później oddałam całej załodze kelnerskiej - tłumaczyła.
Zdaniem Muchy, ciężar godnej pensji dla pracowników powinien spoczywać na barkach właścicieli lokali, a nie klientów. Sama jako pracodawczyni ma do tego jasne podejście:
Uważam, że dobrze jest być dobrym szefem i doceniać ludzi. Myślę, że to jest bardzo istotne, mówię to także z tego punktu widzenia, w sensie producentki. Myślę, że ważne jest to, żeby ludzi doceniać, ale także wymagać - dodała.
Zapytana wprost o to, czy napiwek powinien być obligatoryjny, Ania stanowczo zaprotestowała. Według niej to nagroda za dobrą obsługę, a nie coś, co należy się "za sam wjazd":
Chyba nie, bo widzę, że ta praca nie zawsze też jest dobrze wykonywana, więc myślę, że to jest przyjemny moment, kiedy możesz podziękować komuś za to, że wykonał tę pracę dobrze, że jest częścią i tworzy pewną atmosferę w danym miejscu - kontynuowała.
Kelnerka goniła Annę Muchę, bo nie zostawiła napiwku
Na poparcie swojej tezy Mucha wyciągnęła z rękawa potężne działo - skandaliczną historię prosto z Nowego Jorku! Okazuje się, że podczas wizyty w USA zrezygnowała z zostawienia dolara po wyjątkowo fatalnej obsłudze. Efekt? Rozwścieczona kelnerka wybiegła za nią na ulicę!
Byłam goniona przez kelnerkę po ulicy i musiałyśmy sobie odbyć taką bardzo poważną rozmowę właśnie, bo ona krzyczała do mnie, że to jest obligatoryjne, a ja jej krzyczałam, że jednak to nie jest obowiązkowe. (...) W moim mniemaniu ona była fatalną obsługą. Pewnie się okopałyśmy na swoich stanowiskach - podsumowała.
ZOBACZ TEŻ: Katarzyna Bosacka TEŻ zabrała głos po słowach Mateusza Gesslera o OBOWIĄZKOWYCH NAPIWKACH: "NIE ZGADZAM SIĘ"