Artur Orzech w formie. "Dla mnie to będą trzy minuty higieny ucha". Dalej jest jeszcze lepiej?
Artur Orzech ponownie komentuje Eurowizję. I jak co roku - jego występ ma zwolenników i przeciwników. Rabini wśród internautów są podzieleni, a dziennikarz sprawia, że oglądanie wydarzenia jest jazdą bez trzymanki. Oceńcie sami - czy to dobrze, czy jednak nie.
Dla polskich fanów Eurowizji - ten konkurs ma jeden głos i jest to głos Artura Orzecha, który od lat (z przerwą) komentuje wydarzenie. Po powrocie do TVP w 2024 r. dziennikarz wrócił na swój stołek i rokrocznie rezerwuje sobie te trzy majowe dni dla wszystkich spragnionych muzycznych wrażeń.
12 maja w pierwszym półfinale Eurowizji zmierzy się piętnaście państw: Mołdawia, Szwecja, Chorwacja, Grecja, Portugalia, Gruzja, Finlandia, Czarnogóra, Estonia, Izrael, Belgia, Litwa, San Marino, Polska i Serbia.
Artur Orzech w tym roku zdaje się w formie i bezlitośnie krytykuje uczestników. A może... po prostu szczerze?
Tak po imprezie wyglądał teren przy pałacu w Wilanowie! Celebryci się tłumaczą!
Artur Orzech nie bierze jeńców na Eurowizji 2026
Nie wiem, jak dla państwa, ale dla mnie to będą trzy minuty higieny ucha
Ponoć Orzech ma słabość do tego języka.
O poziomie muzycznym Eurowizji można długo dyskutować - w tym roku można dyskutować również o poziomie wokalnym. Artur Orzech swobodnie podjął tę rękawicę. Jego komentowanie jest... intensywne.
Jedni z faworytów, cały czas się zastanawiam dlaczego - rzekł o występie Finlandii.
Człowiek wyjdzie z pszczoły, ale pszczoła z człowieka już nie - skomentował show Gruzji. Nie głosujemy na Niemcy - zadeklarował później.
Internet jest wyraźnie podzielony.
Artur Orzech jest wygenerowany przez Ai. Innego wytłumaczenia nie znajduję na to, że gada jak potłuczony i w kółko to samo
Artur Orzech, proszę, nie zmieniaj się
Orzech mówi pierwsze zdanie i wiesz, że to Artur Orzech
A wam podoba się eurowizyjny komentarz Artura Orzecha?