Dramat Odety Moro: "Przytyłam. Jestem w szoku"

Dziennikarka była zdziwiona, że wracając do Polski z Argentyny miała problemy ze zmieszczeniem się w spodnie.

Obraz

Odeta Moro dwa lata temu sporo schudła. Było to krótko po rozstaniu z Michałem Figurskim. Odeta zapowiedziała, że nie będzie już "kelnerką na bankiecie jego życia" i rozpoczyna własne na nowo. Zaczęła od zrzucenia 12 kilogramów. Jak ujawniła, przez dwa miesiące odżywiała się głównie grejpfrutami.

W wywiadach zapewniała, że dzięki nim można schudnąć nawet cztery kilogramy w miesiąc.

Jedząc grejpfruty, można schudnąć 8 kilo w dwa miesiące. Proszę kupić siatkę grejpfrutów i pogadamy za 2 miesiące - ujawniła. Dla bezpieczeństwa jednak dodaję, żeby się specjalnie nie przejmować moimi radami i nie oczekiwać efektów. Ja nie jestem specjalistką od diet.

Wyznała także, że odchudzająco działa na nią oglądanie programów o zdrowym trybie życia. Jak wyjaśniła, wystarczy włączyć telewizor i położyć przed nim matę. Nie ujawniła jednak, czy trzeba też ćwiczyć.

W listopadzie zeszłego roku Moro wraz z ekipą programu Agent wybrała się do Ameryki Południowej. Jak ujawniła po powrocie, na planie, mimo dużej ilości ruchu i wyczerpujących kondycyjnie zadań, udało jej się przytyć sześć kilogramów.

Nie jadłam dużo, a przytyłam - żali się w Fakcie. Jestem w szoku i kompletnie nie wiem, od czego. Dżinsy, w których chciałam po programie wracać do domu, były, delikatnie mówiąc, niewygodne. Może przytyłam przez nieregularne posiłki?

Sześciu kilogramów nie da się raczej przytyć przez kilka dni, więc Moro spędziła w Argentynie więcej czasu. Czy to oznacza, że w programie dobrze jej poszło?

Obraz
Obraz
Obraz

Niecik i Moro pokłócili się w "Agencie". "Odeta ma kwadratowy tyłek. Jest babochłopem!"

Zobacz też:

Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą