Pochanke też miała depresję! "ŁZY PŁYNĘŁY SAME!"

"Mąż zamykał mnie w nocy w sypialni, żebym spała, nie lunatykowała, nie paliła papierosów."

Obraz

Wokół tematu problemów psychologicznych w Polsce nadal panuje zmowa milczenia. Dlatego też wszystkich zszokowała Justyna Kowalczyk, która wyznała, że od lat walczy z depresją i nie pomagają jej nawet leki.

Tym razem do poważnych problemów przyznała się Justyna Pochanke. Prezenterka Faktów wyznała, że kilka lat temu nie radziła sobie ani z pracą ani z życiem osobistym.

Miałam taki moment w życiu, cierpiałam przez długie lata na bezsenność. Jadłam w nocy, pracowałam w dzień, pędziłam przez życie, machając ręką na problemy, które wydawały mi się błahe – mówi na łamach Zwierciadła. Myślałam, że jestem biologicznym fenomenem albo dziwolągiem. Dwie, trzy godziny snu i jazda. Siedziałam jak żona Lota, jak skamieniała, łzy płynęły same, nie potrafiłam nawet odpowiedzieć na pytanie: dlaczego?

Prezenterka zdradza, że pomogli jej najbliżsi. Szybko zareagowali na to, co się z nią dzieje.

Jestem szczęściarą, bo mam superrodzinę, ludzi, którzy w porę wyłapują takie sygnały –mówi. Córka, już wtedy nastoletnia, była chwilami silniejsza ode mnie, gotowa do pomocy. Mąż zamykał mnie w nocy w sypialni, żebym spała, nie oglądała telewizji, nie lunatykowała, nie paliła papierosów. Zajęło mi dwa lata, zanim przespałam pięć, sześć godzin bez przerwy.

Moje szczęście? Fajna córka, mądra, dobra i wrażliwa. Mąż, o którym wciąż mówię, że jest jak chiński mur, na którym się oprę i się nie zawali. Mam superbrata. Wszystko inne może się zawalić, ale jeśli jest mocny dom, to się człowiek pozbiera.

Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą