Koncepcja bezpłatnych kursów prawa jazdy dla uczniów pojawiła się jako element tzw. Planu 21, o którym Karol Nawrocki mówił jeszcze w czasie kampanii wyborczej. Podczas briefingu w Juracie zapowiedział, że prezydencka Rada ds. Młodzieży przygotowała konkretną inicjatywę ustawodawczą. Założenie jest takie, by szkolenie kierowców dla 18-latków było opłacane z budżetu państwa, ponieważ umiejętność prowadzenia auta ma dziś istotne znaczenie w dorosłym życiu. Właśnie ten pomysł spotkał się z ostrą reakcją Blanki Lipińskiej.
WIDEOBlanka Lipińska o Klaudii Halejcio i aferze w samolocie. "Nie masz obowiązku dać się sterroryzować"
Blanka Lipińska ostro o darmowym prawie jazdy
Celebrytka nie kryła oburzenia na ideę, by państwo finansowało młodym ludziom kursy na prawo jazdy.
Co jeszcze damy za darmo, żeby głosowali, a nie musieli się niczego uczyć, o nic starać, na nic zarabiać? Serio, prawo jazdy jest tak niezbędne i konieczne, że aż powinno być darmowe? Co jeszcze im damy, by oszukać ich, że w życiu wszystko dostaną? Bo przecież co kogo obchodzi ich późniejsze zderzenie z rzeczywistością, w której nie ma nic za darmo? - mówiła.
"Za darmo" oznacza z podatków — Lipińska o kosztach i priorytetach
Autorka podkreślała jednocześnie, że finansowanie z budżetu państwa nie oznacza braku kosztów. Jej zdaniem to po prostu wydatki pokrywane z pieniędzy obywateli. Wskazywała, że rodzice nie powinni cieszyć się z tego, że dzieci coś "dostaną", bo w praktyce rachunek i tak jest opłacany z podatków. Zwracała też uwagę na inne potrzeby młodych, które w jej opinii mogą być ważniejsze niż kurs prawa jazdy. Jako przykład podawała konieczność zapewnienia dzieciom opieki psychologicznej i psychiatrycznej, argumentując to m.in. problemem uzależnienia od elektroniki.
W dalszej części wypowiedzi Lipińska przekonywała, że kurs opłacony przez rodziców może pełnić rolę motywującą, jeśli dziecko musi na takie wsparcie zapracować. Według niej państwowe finansowanie odbiera młodzieży impuls do stawiania sobie celów i konsekwentnego działania, bo zamienia ważne osiągnięcie w świadczenie "z urzędu".
Ale rodzice to im dadzą w zależności od tego, czy oni zasłużą, czy nie. Czy zapracują na to w taki czy inny sposób. You know what I mean? U nas na przykład była to kwestia ocen. Wyciągniesz tę ocenę na wyższą? Proszę bardzo, enjoy. Spełniaj sobie marzenia, nie? Czy to jest wychowawcze, czy nie, to już jeden kij. Ale uczy tego, że w życiu nic nie ma za darmo - podsumowała.