W czwartek 9 lipca media obiegły smutne wieści o śmierci Bonnie Tyler. W mijających tygodniach 75-letnia artystka zmagała się z poważnymi komplikacjami zdrowotnymi, które wymagały pilnej interwencji lekarskiej. W maju gwiazda trafiła do szpitala w Faro po pęknięciu jelita i przeszła pilną operację.
Na co chorowała Bonnie Tyler? Niedawno odwołano koncerty
Z powodu komplikacji po perforacji jelita Bonnie została wprowadzona w śpiączkę farmakologiczną. Niestety musiała też być reanimowana po zatrzymaniu akcji serca, gdy próbowano ją wybudzić ze śpiączki po raz pierwszy. W połowie czerwca poinformowano, że gwiazda została wybudzona.
Tak wyglądają groby sportowców na warszawskich Powązkach
Choć wydawało się, że wszystko idzie ku lepszemu, to rodzina podkreśliła w oświadczeniu dla mediów, że jej stan wciąż był bardzo poważny. Z tego powodu odwołano lub przeniesiono nadchodzące koncerty. Dziś niestety już wiemy, że te się nie odbędą i "Total Eclipse of the Heart" więcej nie wybrzmi z jej ust.
W ostatnim czasie Tyler przebywała na oddziale intensywnej terapii w szpitalu w Portugalii. Lekarze liczyli, że gwiazda wkrótce wróci do zdrowia, jednak od początku podkreślali, że jej organizm regeneruje się bardzo powoli i powrót do pełni sił może potrwać nawet kilka miesięcy. Bliscy do końca wspierali ją w procesie powrotu do zdrowia.