Piosenkarka zmarła w szpitalu. Bonnie Tyler miała 75 lata. Informację o jej śmierci opublikowano w oświadczeniu na stronie internetowej artystki.
Śmierć męża Joanny Senyszyn była dla niej ciosem: "KAMPANIA BYŁA TERAPIĄ"
Bonnie Tyler nie żyje
Doniesienia o stanie zdrowia Bonnie Tyler napłynęły z Portugalii. 75-letnia piosenkarka trafiła do szpitala w Faro po pęknięciu jelita i przeszła pilną operację. Później poinformowano o pogorszeniu się stanu zdrowia gwiazdy i śpiączce farmakologicznej.
Bonnie Tyler miała zostać przeniesiona na oddział intensywnej terapii i oddychać przy pomocy respiratora, a lekarze nie przesądzali wtedy, jak rozwinie się sytuacja w najbliższych godzinach. Niestety sytuacja ma najgorszy finał z możliwych.
Informację o jej śmierci zamieszczono na stronie internetowej piosenkarki.
Rodzina i zespół Bonnie z przykrością ogłaszają, że Bonnie niespodziewanie zmarła zeszłej nocy w szpitalu w Portugalii w wyniku choroby, na którą była leczona -przekazano w komunikacie cytowanym przez BBC.
Bonnie Tyler była ikoną muzyki
Bonnie Tyler miała głos, który trudno było pomylić z jakimkolwiek innym: charakterystyczna chrypka sprawiła, że stała się jedną z muzycznych ikon lat 80. Artystka jest kojarzona m.in. z utworami "Total Eclipse of the Heart", czy "I need a hero", które na stałe wpisały się w historię muzyki rozrywkowej.
Piosenkarka była aktywna zawodowo do samego końca. Regularnie koncertowała, a w ostatnich latach również kilkukrotnie odwiedziła Polskę. W 2025 roku w ramach trasy "40 Years Total Eclipse of the Heart", występiła m.in. w Katowicach, Wrocławiu, Bielsku-Białej i Łodzi.