W czwartek, 9 lipca, media obiegła wieść o śmierci Bonnie Tyler. Tragiczną informację przekazali bliscy wokalistki w oświadczeniu zamieszczonym na jej stronie internetowej. Artystka zmarła w szpitalu w Portugalii, gdzie trafiła w maju. W ostatnim czasie zmagała się z problemami zdrowotnymi. Wylądowała w szpitalu po pęknięciu jelita i przeszła skomplikowaną operację. Później została wprowadzona w stan śpiączki farmakologicznej. Mimo wybudzenia jej stan nadal był poważny.
Tak wygląda grób Łukasza Litewki. Masa zniczy i kwiatów
Tyle Bonnie Tyler zarobiła za swój największy przebój
Bonnie Tyler wykreowała niejeden przebój, ale zapisała się w historii jako wykonawczyni hitu "Total Eclipse of the Heart". Piosenka na początku bieżącego roku przekroczyła miliard wyświetleń na platformie Spotify, a towarzyszący jej teledysk ma obecnie 1,3 miliarda wyświetleń w serwisie YouTube.
Pod koniec stycznia artystka udzieliła wywiadu BBC, a temat utworu pojawił się podczas rozmowy. Bonnie Tyler wspomniała o tym, że usłyszała swój hit po raz pierwszy, gdy zagrał jej go na pianinie jego autor, Jim Steinman. Podkreśliła, że początkowo nie sądziła, że piosenka może podbić rozgłośnie radiowe na całym świecie.
Kiedy nagrywałam tę piosenkę, myślałam, że nikt jej nie będzie słuchał, bo jest taka długa. Oryginalna wersja trwa osiem minut - przyznała.
Artystka skomentowała także imponującą liczbę słuchaczy "Total Eclipse of the Heart" i zdradziła, że wynik napawa ją radością.
Jestem naprawdę szczęśliwa, szczególnie gdy pomyślę, że na świecie jest tylko 8,3 miliarda ludzi - wspomniała.
W dalszej części rozmowy artystka przyznała, że mimo upływu lat nie jest znużona śpiewaniem tego przeboju. Została także zapytana, czy przychody z platform streamingowych były równie imponujące jak liczba odtworzeń. Bonnie Tyler przyznała, że nie zarobiła na nim wiele.
Ach, to nic, właściwie prawie nic - stwierdziła.
Przypomnijmy, że wokalistka jest wykonawczynią utworu, ale go nie skomponowała. Prawa autorskie należą do twórcy słów i muzyki, Jima Steinmana, a po jego śmierci w 2021 roku, do spadkobierców artysty.