Na początku sierpnia influencerka Marta Lech-Maciejewska, znana jako SuperStyler, poinformowała, że doszły ją słuchy, że popularna polska marka modowa nagrała reklamę swojej najnowszej kolekcji na... działce ROD należącej do niej samej. Odbyło się to bez pytania o pozwolenie tudzież bez zawarcia umowy najmu terenu. Lech-Maciejewska dowiedziała się o zajściu dzięki widzom, którzy podsyłali jej filmy brandu She Is Sunday, myśląc, że to legitna współpraca.
SuperStyler prędko opublikowała oświadczenie i zaznaczyła, że w ramach przeprosin i zadośćuczynienia oczekuje jedynie oficjalnych przeprosin, które zostaną zamieszczone na profilu marki oraz wpłacenia przez firmę 20 tys. zł, a przez współwłaścicielkę firmy 5 tys. zł na konto Fundacji Herosi, która wspiera dzieci chorujące na nowotwory. Niestety - Karolina Miko, współwłaścicielka brandu, nie spełniła życzeń (niewygórowanych) Marty Lech-Maciejewskiej. Na jej prywatnym (i tylko prywatnym) profilu pojawił się za to post przeprosinowy - filmy nagrane na działce SuperStyler również zostały usunięte.
Choć właścicielka marki w nagraniu opublikowanym na swoim prywatnym profilu powiedziała wprost: "biorę pełną odpowiedzialność prawną" oraz "bardzo za to przepraszam", to do dziś na profilu marki nie ukazał się żaden trwały post z przeprosinami. Na konto Fundacji Herosi, według naszej wiedzy, nie wpłynęła żadna z dwóch wpłat. Ani w całości, ani w części
WIDEOMateusz Gessler POUCZA Polaków. "NAPIWKI POWINNY BYĆ OBOWIĄZKIEM DLA KAŻDEGO" (WIDEO)
Influencerka o właścicielce marki She Is Sunday: "stawia siebie w roli ofiary"
SuperStyler opublikowała obszerne oświadczenie, w którym podsumowała wątki konfliktu z właścicielką marki modowej. Podkreśliła m.in., że ta żąda usunięcia filmów opowiadających o całym zajściu.
Niestety, negocjacje nie przyniosły pozytywnego skutku. Mamy wręcz wrażenie, że przyniosły skutek odwrotny: osoba, która, jak sama publicznie przyznała, weszła na teren "do którego nie miała prawa wejść", stawia dziś siebie w roli ofiary, oczekując od nas m. in. usunięcia wszystkiego, co o tej sprawie powiedzieliśmy. Przedstawia też swoje warunki dotyczące wpłaty na cel charytatywny, istotnie odbiegające od naszych oczekiwań
Marta Lech-Maciejewska podkreśliła, że nie zmieni swojego stanowiska i że domagała się spełnienia tylko dwóch prostych warunków. Do porozumienia niestety nie doszło.
Dlatego dziś mówimy jasno: nasz film pozostaje na swoim miejscu. Ta sprawa to nie pomyłka ani drobiazg, a sprawca nie stał się ofiarą. W tej sprawie nie ma dwóch winnych stron. Jest jedna - i nie jesteśmy nią my. Nie przyjmiemy żadnego rozwiązania, które ogranicza nasze prawo do mówienia o tej sprawie. Również cel wpłaty na Fundację Herosi i jej wysokość wskazaliśmy my i przy tym pozostajemy. Zakończyliśmy rozmowy
Influencerka SuperStyler została poszkodowana. Sama przekazała 25 tys. na cel charytatywny
Wobec braku wpłaty na Fundację Herosi ze strony sprawczyni, SuperStyler zdecydowała, że sama wesprze organizację.
Od zawsze staramy się z każdej sytuacji, nawet tej najtrudniejszej, wyciągnąć coś dobrego. Skoro zadeklarowana przez właścicielkę w jej nagraniu odpowiedzialność nie przybrała żadnej formy, wzięliśmy ją na siebie
Marta Lech-Maciejewska poinformowała widzów, choć jej dobro prywatne zostało naruszone, ona nadal chce przekuć całą tę sprawę i rozgłos w coś dobrego.
Jako firma i marka wpłaciliśmy 25 000 zł na Fundację Herosi. To dokładnie taka kwota, jakiej domagaliśmy się od strony przeciwnej. Niech cokolwiek dobrego z tej całej sprawy wyniknie. Popełniliśmy w tej sprawie jeden błąd. Mierzyliśmy drugą stronę własną miarą. Wierzyliśmy, że chcąc naprawić skutki swego naruszenia, wesprze ona finansowo wskazany przez nas cel społeczny i opublikuje krótkie oświadczenia, a sprawę będzie można uznać za niebyłą
Na firmę She Is Sunday już dwa tygodnie temu wylało się sporo krytyki ze strony konsumentów.
Jak myślicie, czy brand da radę uratować swój wizerunek, czy tej pani już dziękujemy?