O Dominice Clarke zrobiło się głośno w całej Polsce w 2023 roku, gdy na świat przyszły słynne "pięcioraczki z Horyńca". Razem z mężem Vincentem stoją na czele aż 13-osobowej rodziny. Choć w kraju mieszkali w ogromnej rezydencji, ponad dwa lata temu postanowili przenieść się do Tajlandii, skąd mama 11 dzieci chętnie pokazuje w sieci ich tropikalne życie. Publikacje kobiety w mediach społecznościowych regularnie budzą jednak emocje i kontrowersje wśród internautów - i tym razem nie było inaczej.
WIDEOGdzie Joanna Krupa zarabia więcej pieniędzy - w Polsce czy Ameryce? Modelka szczerze o swoich zarobkach w branży rozrywkowej
Punktem zapalnym okazał się film, na którym Clarke prowadzi tuk-tuka, jednocześnie trzymając telefon i nagrywając przejazd. Część internautów uznała, że takie zachowanie może stwarzać zagrożenie w ruchu drogowym, a jedna z osób postanowiła zgłosić sprawę lokalnym służbom.
Dominika Clarke przyznaje się do winy: "Hejterzy mieli rację. Popełniłam wykroczenie"
Dominika Clarke w mediach społecznościowych przekazała, że w nocy otrzymała informację o mailu wysłanym na policję w sprawie nagrania, co mocno ją poruszyło. Wyjaśniła, że początkowo traktowała filmik jak niewinną, zabawną scenę, ale po czasie spojrzała na niego z perspektywy osoby postronnej.
Hejterzy mieli rację. Oddałam się w ręce policji. W nocy dostałam zdjęcie maila wysłanego na policję w sprawie mojego filmu (jazda tuk-tukiem) i przyznam, że mnie to przeraziło. Kiedy nagrywałam ten filmik, traktowałam go jak niewinną, śmieszną sytuację. Coś lekkiego, coś do pośmiania się. Ale kiedy przeczytałam tego maila, pierwszy raz spojrzałam na ten film oczami kogoś z zewnątrz. I wtedy dotarło do mnie jedno: hejterzy mieli rację. Popełniłam wykroczenie. I nie ma sensu tego wybielać, tłumaczyć ani obracać w żart
Zamiast szukać usprawiedliwień, zdecydowała się wziąć odpowiedzialność za swoje postępowanie. Rano zebrała potrzebne dokumenty i pojechała na komisariat, by wyjaśnić sprawę z funkcjonariuszami.
Bezpieczeństwo na drodze powinno być zawsze najważniejsze, a przepisy są po to, żeby ich przestrzegać. Rano wyprawiłam dzieci do szkoły, poprawiłam włosy, przyklepałam trochę pudru na moją poranioną twarz, wzięłam paszport i prawo jazdy... i pojechałam na komisariat. Tak po prostu. Oddać się w ręce policji. Pokazałam policjantom film, powiedziałam dokładnie, co zrobiłam, i nie próbowałam niczego ukrywać. Filmiki usunęłam zaraz po tym, jak panowie policjanci zobaczyli moje wykroczenie
ZOBACZ: Dominika Clarke NIE CHCE UCZYĆ dzieci języka polskiego! "Niech żyją w błogiej nieświadomości"
Dominika Clarke przeprasza swoich widzów: "Nie ma tu dobrego wytłumaczenia"
Clarke oceniła swoje zachowanie jako bezmyślne i zamieściła przeprosiny skierowane do odbiorców. Zaznaczyła, że nie ma dobrego wytłumaczenia dla tego, co zrobiła, oraz że jest gotowa przyjąć decyzję służb i wynikające z niej konsekwencje.
I chcę powiedzieć to jasno: przepraszam za moje zachowanie. Nie było właściwe. Nie ma tu dobrego wytłumaczenia. Czasem człowiek robi coś bezmyślnie, wydaje mu się, że to tylko chwila, żart, zabawa... a dopiero później widzi, że przekroczył granicę. Ja tę granicę przekroczyłam. I biorę za to odpowiedzialność. Teraz pozostaje mi tylko poczekać na decyzję i przyjąć jej konsekwencje. Nie zawsze łatwo przyznać, że zrobiło się coś źle. Ale jeśli oczekuję odpowiedzialności od innych, muszę wymagać jej również od siebie
Odważna decyzja?