Dziadek Macieja Musiała został POŚMIERTNIE UNIEWINNIONY PO 79 LATACH: "Cześć i chwała bohaterom!"
Maciej Musiał poinformował w mediach społecznościowych, że sąd w Szczecinie skasował wyrok z 1947 r., na mocy którego jego dziadek został skazany na 12 lat więzienia. Aktor podkreślił, że w praktyce oznacza to pośmiertne uniewinnienie kapitana Mariana Markiewicza ps. "Maryl".
W 2022 roku odszedł ukochany dziadek Macieja Musiała, kpt. Marian Markiewicz ps. "Maryl". Aktor nigdy nie ukrywał, jak ważną osobą w życiu był dla niego dziadek. Musiał regularnie zamieszczał w sieci wspólne zdjęcia i nagrania, często wspominał także o jego zasługach w walce o wolność ojczyzny. Dziadek Musiała był żołnierzem Armii Krajowej, brał udział w wyzwalaniu Wilna oraz bitwie pod Surkontami.
W czwartek gwiazdor "Rodzinki.pl" poinformował w mediach społecznościowych, że sąd w Szczecinie skasował wyrok, na mocy którego jego dziadek został skazany na odsiadkę w więzieniu. Aktor przekazał, że w praktyce oznacza to uniewinnienie jego dziadka. W pierwszym akapicie swojego wpisu Musiał przekazał, że chodzi o sprawę sprzed blisko 80 lat. Jak opisał, sąd po analizie materiału dowodowego uznał, że działanie, za które w 1947 r. zapadł wyrok, miało służyć "niepodległemu bytowi Państwa Polskiego".
Maciej Musiał w „Rodzince.pl” zagrał ojca. Prywatnie marzy o założeniu rodziny. Jak reaguje na paparazzi na mieście?
Aktor doprecyzował, że choć w orzeczeniu mowa była o 12 latach więzienia, jego dziadek spędził w zakładzie karnym dziewięć lat. Podkreślił też, że decyzja sądu zapadła trzy lata po śmierci Markiewicza.
Maciej Musiał przywołuje wyrok z 1947 r. skasowany po latach
Musiał opisał, że jego dziadek przez dekady żył z etykietą osoby skazanej, co miało wpływać na to, jak był postrzegany. W emocjonalnym fragmencie wpisu zaznaczył, że przez znaczną część życia Markiewicz miał funkcjonować z piętnem przestępcy, a możliwość opowiedzenia swojej wersji wydarzeń pojawiła się dopiero pod koniec jego życia.
We wpisie aktor przypomniał też postać dziadka, który zmarł w 2022 r. w wieku 98 lat. Musiał wskazał, że po zakończeniu II wojny światowej Markiewicz nie złożył broni i walczył z Rosjanami, których aktor określił jako okupujących Polskę. W swojej relacji nazwał go również "żołnierzem niezłomnym" i "żołnierzem wyklętym".
W dalszej części wpisu Musiał wyjaśniał, z czego wynikała złożoność postępowania. Jak napisał, kluczowe miało być wykazanie, że akcja z 1947 r. rzeczywiście była związana z Państwem Podziemnym. Podkreślał przy tym, że sąd opierał się na szerokim materiale: świadectwach, dokumentach i ustaleniach ekspertów.
Nie była to prosta sprawa ponieważ dziadek w momencie śledztwa musiał wyprzeć się działania na zlecenie Państwa Podziemnego, inaczej dostałby karę śmierci - napisał. Dlatego dziś należało udowodnić, że akcja rzeczywiście odbywała się na rzecz Państwa Podziemnego.
Podziękowania Macieja Musiała dla kancelarii i IPN
Aktor wskazał również na rolę Instytutu Pamięci Narodowej. Według jego relacji część dokumentów udało się odnaleźć dzięki IPN nie tylko w Polsce, ale także poza jej granicami, w tym na Litwie. Musiał zaznaczył, że w sprawie wykorzystywano materiały sprzed kilkudziesięciu lat, co dodatkowo utrudniało zebranie dowodów.
Było to szalenie trudne, za dowody służyły świadectwa różnych osób, dokumenty - czasami sprzed kilkudziesięciu lat, zarówno z Polski jak i z Litwy odnalezione przez IPN. Za co z całego serca dziękuję - napisał.
Na końcu wpisu podziękował zaangażowanym w postępowanie: kancelarii reprezentującej rodzinę, Instytutowi Pamięci Narodowej oraz innym osobom pracującym przy sprawie. Zakończył go słowami "Cześć i chwała bohaterom!".