Elżbieta Zapendowska GORZKO komentuje decyzję TVP ws. preselekcji do Eurowizji
W tym roku artyści startujący w polskich preselekcjach do Eurowizji nagrają wcześniej swoje występy. Elżbieta Zapendowska zdecydowała się na gorzki komentarz dotyczący decyzji TVP. Ekspertka nie przebierała w słowach.
Zbliżający się wielkimi krokami Konkurs Piosenki Eurowizji budzi w tym roku olbrzymie emocje. W połowie stycznia Telewizja Polska opublikowała listę ośmiu artystów, którzy podczas krajowych preselekcji powalczą o prawo reprezentowania Polski na tej słynnej międzynarodowej scenie. W gronie tym znaleźli się: Alicja Szemplińska, Basia Giewont, Jeremi Sikorski, Stanisław Kukulski, Piotr Pręgowski, Aleksandra Antoniak, Anastazja Maciąg oraz Karolina Szczurkowska.
Jeszcze niedawno szumnie zapowiadano biletowany koncert na żywo. Ostatecznie Telewizja Polska postawiła na wcześniejsze nagranie występów w studiu, w którym powstaje program "Jaka to melodia?". Polskie preselekcje zostaną wyemitowane 7 marca, a zwycięzca zostanie ogłoszony w "Pytaniu na Śniadanie".
Pomysł nagrywanych występów nie spodobał się Elżbiecie Zapendowskiej. Ekspertka od emisji głosu podczas rozmowy z "Faktem" zauważyła, że różnica pomiędzy występem na żywo, a tym zarejestrowanym wcześniej jest zasadnicza. Jej zdaniem występ na żywo "na pewno obnaża całą prawdę".
Oczywiście, że jest różnica między występem nagranym a występem na żywo. Każda luka niestety powoduje kombinacje i to, że ludzie starają się nagiąć, znając swoje umiejętności, do luk w przepisach. Ale czymś to telewizja musi argumentować - stwierdziła, nawiązując do braku stanowiska ze strony TVP.
Ale ja w ogóle mam wątpliwości co do tej Eurowizji, bo się tak tym przejmujemy, a co roku jest właściwie to samo - dodała gorzko.
Zgadzacie się?