Jan Lubomirski-Lanckoroński twierdzi, że dorobił się na biznesie kanapkowym. "NIKT MI W TO NIE WIERZY"
Jan Lubomirski-Lanckoroński zmierzył się w programie "Portret" z zarzutem, że wbrew lansowanej przez niego historii udało mu się dorobić dzięki rodzinnemu majątkowi. Biznesmen twierdzi jednak, że w budowaniu fortuny kluczowa była praca, a jego pierwszym biznesem była... sprzedaż kanapek.
Jan Lubomirski-Lanckoroński przyciąga niemałe zainteresowanie mediów. Biznesmen i filantrop pochodzi z jednego z najbardziej znanych rodów magnackich w kraju. W wywiadach chętnie opowiada o rodzinnych tradycjach i anegdotach, a od czasu do czasu zaprasza dziennikarzy do niektórych ze swoich włości.
Zobacz także: Jan Lubomirski-Lanckoroński z żoną Heleną wpadli na otwarcie sezonu wyścigowego na Służewcu. Ładnie się wystroili? (ZDJĘCIA)
Lubomirski-Lanckoroński gościł w programie "Portret" prowadzonym przez Michała Dziedzica. Podczas rozmowy powrócił pamięcią do początków swojej zawodowej aktywności.
Chodziłem przed południem na uniwersytet. Popołudniu aż do 22 pracowałem po prostu w kancelarii. Później jeszcze rok zrobiłem AMP, czyli Advanced Management Program, w Barcelonie. Te wszystkie rzeczy spowodowały, że zacząłem móc zarabiać, a pierwsze moje początki, ja nie wiem dlaczego nikt mi nie wierzy w to, zacząłem od kanapek. Fast food - snuł opowieść, a prowadzący dodał:
Ja też nie wierzę. To znaczy, wierzę, oczywiście, że Pan to robił, ale na Boga...
Dalej między rozmówcami wywiązała się wymiana zdań.
Ale z czego miałem mieć pieniądze inne? - pytał Lubomirski.
Na przykład z kilku odzyskanych kamienic, z majątku, z dzieł sztuki, które udało się odzyskać - uzupełnił Dziedzic, a Jan Lubomirski-Lanckoronski dopytywał: "których?"
Prowadzący nie odpuszczał i drążył temat.
I to jest wielka enigma, bo ja próbowałem do tego dojść, natomiast nigdzie nie jest Pan na tyle klarowny, konkretny, żebym ja pozyskał te informacje. Bo to bardzo romantycznie brzmi: komunizm pozbawił wszystkiego rodzinę Lubomirskich. To pan wskrzesił, stworzył 450-milionowy biznes na kanapkach, na sieci Sandwich Express - stwierdził Michał Dziedzic.
Nie, na nieruchomościach, później - dodał Lubomirski.
Później. Od kanapek do nieruchomości - doprecyzował Dziedzic, co Lubomirski potwierdził.
Rzeczywiście jest to iście amerykańska historia, natomiast jak było naprawdę? - dopytywał prowadzący.
Dokładnie tak - stwierdził Lubomirski.
Bez żadnego kapitału rodzinnego? - drążył Dziedzic, na co znowu gość pospieszył z pytaniem:
Ale od kogo? Od mojego ojca: inżyniera z huty im. Lenina, czy mojej matki bibliotekarki, nauczycielki języka polskiego?
Jan Lubomirski Lanckoroński opowiedział ostatecznie o odzyskaniu kamienic w Krakowie. Dłuższy fragment programu "Portret" dostępny w nagraniu powyżej.