Od kilku tygodni amerykański Departament Sprawiedliwości publikuje kolejne dokumenty, zdjęcia i nagrania z tzw. "teczek Epsteina". Na jaw wyszło już ponad 200 stron dokumentów związanych z multimilionerem. W korespondencji wysyłanej przez finansistę przewijają się nazwiska wielu celebrytów m.in. Micka Jaggera, Michaela Jacksona, Aleca Baldwina, Naomi Campbell, Ralpha Fiennesa, Dustina Hoffmana czy Woody'ego Allena. Nie zabrakło tam również Donalda i Ivanki Trump.
W aktach Epsteina miały znaleźć się także nazwiska rapera Pushy T, skompromitowanego seks-aferą producenta filmowego Harveya Weinsteina oraz Jaya-Z. Media podkreślają jednak, że nie są to oficjalne raporty ani dowody zebrane przez organy ścigania, a jedynie donosy przekazane FBI.
Wobec Jaya-Z czy innych wymienionych mężczyzn nie toczy się jakiekolwiek oficjalne śledztwo. Żaden z nich nie usłyszał również zarzutów. Departament Sprawiedliwości USA uspokaja, że z powodu szerokiego zakresu ustawy o przejrzystości akt Jeffreya Epsteina, do wiadomości publicznej przekazano wszystkie informacje, które kiedykolwiek wpłynęły do FBI. Oznacza to mniej więcej, że część z nich może być wątpliwej jakości a nawet złożona fałszywie lub bezpodstawnie.
Przypomnijmy, że Jeffrey Epstein był oskarżany o handel nieletnimi i przestępstwa seksualne. Popełnił samobójstwo w więzieniu w 2019 r., oczekując na proces sądowy.
WIDEOFaustyna ujawnia, jak poznała Daniela Martyniuka. "To nie była miłość od pierwszego spojrzenia"
Jay-Z milczy w sprawie Epsteina. Stracił tysiące followersów
Wśród dokumentów, które wyszły na jaw przy okazji odtajneniu "teczek Epsteina" znalazł się jednak raport kryzysowy FBI, który może poważnie zaszkodzić Jayowi-Z. Anonimowa kobieta zeznała, że kilkukrotnie w ciągu paru lat miała być odurzana i wykorzystywana seksualnie. Twierdzi, że brali w tym udział Pusha T, a także Harvey Weinstein oraz Jay-Z. Sama przyznała, że przez środki odurzające jej wspomnienia są "zamglone".
Dziennikarze Variety próbowali skontaktować się z przedstawicielami Jaya-Z i Pushy T, jednak nie otrzymali żadnego komentarza w tej sprawie. Internet jednak samodzielnie wymierzył sprawiedliwość: Jay-Z został masowo odobserwowany w social mediach i stracił tysiące followersów. Podobnie zresztą jak Beyoncé, której nazwisko "tylko" pojawiło się w korespondencji z Epsteinem ,pożegnała się aż z 12 mln followersów.
Jaya-Z stracił obserwujących nie tylko wśród fanów, ale także innych gwiazd. Na taką formę protestu i solidarności z ofiarami Epsteina zdecydowali się m.in. Rihanna, Kim Kardashian, Katy Perry, Meghan Thee Stallion, Tina Knowles a także oficjalny profil NFL.
Jay-Z był już oskarżany o przestępstwa seksualne
Raper miał być jednym z gości na owianych ponurą sławą imprezach Diddy'ego. Mało tego - faktycznie został oskarżony wspólnie z Seanem Combsem o gwałt, którego mieli dopuścić się na 13-latce podczas domówki po jednej z gal MTV Video Music Awards. Sprawa zakończyła się jednak pomyślnie dla obu mężczyzn - domniemana ofiara wycofała pozew i przyznała, że została zmuszona do złożenia fałszywych ze znań.
Nie życzę nikomu takich doświadczeń. Trauma, jakiej doświadczyliśmy ja, moja żona, moje dzieci, ukochani, może nigdy nie zostać przez nas zapomniana