Joanna Jabłczyńska cztery lata temu porzuciła Warszawę i wyprowadziła się NA WIEŚ. "Jestem tu na swoich zasadach"
Joanna Jabłczyńska zrezygnowała z celebryckiego życia i zamiast apartamentu w stolicy, wybrała dom na prowincji. Aktorka ujawniła, co skłoniło ją do tego kroku.
Joanna Jabłczyńska cztery lata temu zmieniła swoje życie o 180 stopni i zdecydowała się na przeprowadzkę na wieś. Aktorka dostrzegła w tym sposób na ucieczkę od miejskiego zgiełku i zdecydowała się na zakup domu ("ruiny do remontu") położonego z dala od centrum Warszawy. Nowy lifestyle, oderwany od celebryckiej stolicy okazał się strategicznym krokiem w kierunku odnalezienia wewnętrznego spokoju.
W podkaście "Gdy nikt nie patrzy" Anny Puśleckiej gwiazda dokładnie wytłumaczyła swoją motywację.
To było chyba przelanie czary pod tym kątem, że ja już właśnie daleko tym pociągiem odjechałam. I byłam tak daleko, że sobie myślę, chwila, w ogóle, gdzie ja jestem i kim ja jestem. I gdybyś mnie spytała, czego ja chcę wtedy i co ja czuję, to bym długo milczała.
Jabłczyńska szczerze o sytuacji Buddy. Mówi o zagrożeniach i zdradza jaki ma stosunek do pokazywania dzieci w sieci
Joanna Jabłczyńska o mieszkaniu na wsi
Aktorka w podkaście bardzo chwali sobie swoje "nowe" życie. Decyzja o przeprowadzce nie była podyktowana zwykłym impulsem. Jabłczyńska często podkreśla, że karierę teatralną i telewizyjną rozpoczęła w młodym wieku, co sprawiło, że aktualnie ma dużą potrzebę prywatności i stara się chronić przed mediami strefę osobistą. Od dzieciństwa była w świetle reflektorów, najpierw występując w zespole "Fasolki", a później w programie "Tik-Tak" oraz serialu "Na Wspólnej".
To nie było tak, że nagle coś takiego wybuchło, tylko tym pociągiem strasznie daleko odjechałam i to był chyba ostatni moment, kiedy moja intuicja gdzieś z daleka powiedziała: "hej, tu jestem, tu na wsi"
Jabłczyńska dodała, że choć posiada szerokie znajomości w branży, nie czuje potrzeby ich wykorzystywania dla osiągnięcia szczęścia. To na wsi odnalazła spełnienie - i to na własnych warunkach.
Ja popełniłam wiele błędów w swoim życiu. No dobra, ale pokażcie mi kogoś, kto jest 30 lat w szumnie zwanym show-biznesie i nie walnął jakiejś głupoty albo gdzieś się nie pogubił. Wydaje mi się, że i tak się mało pogubiłam w tym wszystkim. Może dlatego właśnie, że nie wsiąkłam w to aż tak. To znaczy, rzeczywiście nigdy nie zgubiłam siebie. Dużo rzeczy by mi się bardziej opłacało, gdybym piła, gdybym w dobrym towarzystwie się obracała, tam gdzie trzeba zagadała. Na pewno się nie wyprowadzała z Warszawy, gdzie się dzieje wszystko. Ja mam "znajomości". Ja znam ludzi, odpowiednich, ale w życiu tego nie wykorzystam. Jest mi to w ogóle do szczęścia niepotrzebne. To szczęście gdzieś tam indziej odnajduję i coraz bardziej jestem tu na swoich zasadach