Julia Kamińska planuje APOSTAZJĘ: "W Kościele są rzeczy, które są dla mnie nie do przejścia"
Aktorka coraz częściej zabiera głos w sprawach społecznych i światopoglądowych. Julia Kamińska nie unika trudnych tematów. Przeciwnie, konsekwentnie je podejmuje, nawet jeśli wiąże się to z falą krytyki. Tym razem, w rozmowie z Plejadą, otworzyła się na temat swojej relacji z Kościołem i jasno zasugerowała, że rozważa apostazję.
W rozmowie aktorka przyznaje, że jej droga nie była oczywista. W przeszłości była mocno związana z religią. Śpiewała nawet w chórze kościelnym i znajdowała w tym autentyczne poczucie wspólnoty.
Były takie momenty, kiedy w kościele byłam naprawdę szczęśliwa i było mi tam dobrze. Czułam taką jedność zawsze w niedzielę, kiedy uczestniczyłam w mszach
Julia Kamińska mówi, czy jest singielką i zdradza, że uwielbia przeklinać! "Matkowała" kiedyś partnerowi?
Z czasem jednak jej perspektywa zaczęła się zmieniać. Im więcej - jak podkreśla - dowiadywała się o historii Kościoła i jego funkcjonowaniu, tym trudniej było jej pogodzić się z pewnymi aspektami instytucji.
Bardzo zawiodłam się na Kościele. Im więcej informacji do mnie docierało o historii Kościoła i o Kościele w Polsce, tym bardziej było to dla mnie przykre
Julia Kamińska rozważa radykalny krok
Kamińska nie ukrywa, że jej decyzja dojrzewała stopniowo. Dziś przyznaje, że coraz poważniej myśli o formalnym wystąpieniu z Kościoła.
Chodzi mi to po głowie (...) Zdaję sobie sprawę z tego, że są kapłani, którzy są naprawdę w porządku i dają ludziom dużo dobrego. Ale są pewne rzeczy, które są dla mnie po prostu nie do przejścia. Nieakceptowalne
W jej wypowiedzi wybrzmiewa też problem przenikania się Kościoła i państwa. Aktorka zwraca uwagę, że przez lata wiele osób w Polsce przyzwyczaiło się do tej obecności religii w przestrzeni publicznej, nie zawsze ją kwestionując. Ona sama - jak podkreśla - nie czuje się z tym komfortowo.
To jest coś, do czego przywykliśmy. W ogóle nie było to dla mnie dziwne, że na każdej ścianie mojej szkoły był krzyż, a przecież to powinna być instytucja świecka. Był nawet mały pomnik Jana Pawła II. W jaki sposób to miałoby być świeckie? W żaden. Łatwo jest, będąc Polką czy Polakiem, przywyknąć do tego, że nie ma tego rozdziału Państwa od Kościoła, bo po prostu w tym się wychowujemy. Trzeba się naczytać odpowiedniej liczby źródeł i na własnej skórze najlepiej przeżyć coś, co nas dotknie, żeby się zorientować, że tego rozdziału nie ma. Potem przychodzi moment, żeby się zastanowić, czy jesteśmy z tym okej, czy nie. Ja nie jestem
Julia Kamińska nie unika trudnych tematów i coraz częściej mierzy się z hejtem
To nie pierwszy raz, kiedy Kamińska "wkłada kij w mrowisko". Po głośnym koncercie w Warszawie, który wywołał kontrowersje, artystka mierzyła się z falą hejtu, w tym skrajnymi wiadomościami od internautów.
Jeżeli ktoś mi życzy śmierci czy też różnego rodzaju nadużyć ze strony mężczyzn różnego pochodzenia, stwierdziłam, że tutaj nie ma miejsca na dyskusję i nie ma sensu psuć sobie nerwów
Kamińska jednocześnie podkreśla, że mimo krytyki widzi sens w zabieraniu głosu. Nie rości sobie prawa do zmieniania rzeczywistości, ale chce inicjować rozmowy i zachęcać do refleksji.
W przypadku jej stosunku do Kościoła ta refleksja wydaje się szczególnie osobista, bo dotyczy nie tylko światopoglądu, ale i doświadczeń, które przez lata budowały tożsamość aktorki.
Zgadzacie się z nią?