Dawid Ogrodnik zagrał w jednym spektaklu bin Ladena, Wiśniewskiego i... księdza: "Słusznie oskarżamy Kościół jako instytucję"
Dawid Ogrodnik w sztuce "Prałat" wciela się w kilkanaście skrajnie różnych postaci. Większość z nich, w tym kreowany przez niego ksiądz, prezentuje światopogląd całkowicie odmienny od jego systemu wartości. Co ciekawe, pomimo krytycznych uwag na temat Kościoła katolickiego, aktor uczestniczy w niedzielnych mszach.
Dawid Ogrodnik uznawany jest za jednego z najzdolniejszych aktorów swojego pokolenia. Zapisał się w historii polskiego kina znakomicie odegranymi rolami biograficznymi. Wśród jego kreacji warto wyróżnić m.in. postać księdza Jana Kaczkowskiego w obsypanym nagrodami "Johnnym", Tomasza Beksińskiego, którego odtworzył w dramacie "Ostatnia rodzina", czy chorego na dziecięce porażenie mózgowe Mateusza Rosińskiego, któremu poświęcony został przejmujący film "Chce się żyć".
Niespełna 40-letni absolwent krakowskiej PWST będzie miał okazję poszerzyć swoje portfolio aż o 12 postaci, w które wcielił się w jednym spektaklu. Już w najbliższy poniedziałek, 13 kwietnia, widzowie Teatru Telewizji obejrzą "Prałata", inscenizację życia księdza Henryka Jankowskiego, podejrzanego o czyny pedofilskie i wykorzystywanie seksualne nieletnich. Dla aktora, który sam doświadczył molestowania przez jednego z duchownych, z pewnością było to olbrzymie przeżycie emocjonalne.
Woźniak-Starak o kościele: "Mam do tego stosunek ambiwalentny, ale wierzę..."
Dawid Ogrodnik nie planuje wystąpienia z Kościoła
Poza zagraniem kapelana, aktor zmierzył się też z jedenastoma innymi postaciami znanymi z historii i popkultury, które odegrał w epizodach kuszenia przez diabła. Wziął na warsztat m.in. Nerona, Osamę bin Ladena, Władimira Putina, a nawet Michała Wiśniewskiego. Wokalista zgodził się nawet na pożyczenie oryginalnego stroju z jego występu na Eurowizji.
Dawid Ogrodnik w przeszłości krytycznie wypowiadał się na temat Kościoła katolickiego. Pomimo swoich wstrząsających przeżyć z czasów pełnienia posługi ministranckiej, starał się oddzielić prywatne emocje od swojej aktorskiej roli. Zwrócił jednak uwagę na trudną sytuację, w jakiej znajduje się obecnie Kościół.
Nasz Kościół dostawał już kilka szans od ludzi kultury, dzięki panu Wojciechowi Smarzowskiemu czy braciom Sekielskim, ale je zignorował i postanowił robić to, co udaje mu się skutecznie od tysięcy lat - milczeć. Tylko Kościół może rozliczyć się z demonami przeszłości. Dopóki dopóty tego nie zrobi, temat nadużyć będzie wracał jak żałoba po niepochowanym dziecku. (...) Zatem w tym momencie słusznie oskarżamy Kościół jako instytucję. Temat nigdy nie zniknie, tak jak nigdy nie zniknie temat Holokaustu. Mamy obowiązek czcić pamięć każdej osoby, która została skrzywdzona
Wbrew wielu medialnym spekulacjom Dawid Ogrodnik przyznał, że nigdy nie rozważał wystąpienia ze struktur Kościoła. Mało tego, regularnie uczestniczy w nabożeństwach.
Nigdy nie dokonałem apostazji i broń mnie od tego, Panie Boże. Chodzę do kościoła jak protestancki wyznawca wiary w jednego Boga. Dla zainteresowanych: Społeczność Chrześcijańska Północ - tam mnie można spotkać na mszy, a po - napić się pysznej kawy i pogadać. Na co dzień czytam "Tygodnik Powszechny" i niech mi wybaczą, że się nimi podpieram, ale cenię ich pracę i dialog między instytucją Kościoła, człowiekiem i wiarą. Nie mam stosunku do Kościoła. Jestem Kościołem, gdyż to ludzie go tworzą, a nie budynki. Więc jakbym miał go jednak zwerbalizować, to byłby to stosunek miłości
Zaskoczyła was jego postawa?