Justin Timberlake pozywa władze miasteczka Sag Harbor. Piosenkarz chce ZABLOKOWAĆ nagranie z jego zatrzymania, bo boi się o swoją REPUTACJĘ
Justin Timberlake pozwał władze miasteczka Sag Harbor na Long Island. Artysta próbuje zapobiec upublicznieniu nagrania z kamer, które udokumentowało jego aresztowanie za jazdę pod wpływem alkoholu w czerwcu 2024 r.
Justin Timberalake, piosenkarz i aktor, słynie nie tylko z hitów jak "SexyBack", "Mirrors" czy "Cry Me A River" i tworzenia power couple z Britney Spears jeszcze na przełomie lat 90. i 00. W czerwcu 2024 r. artysta został zatrzymany w Sag Harbor na Long Island w związku z podejrzeniem o prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości. Jego aresztowanie stało się prawdziwym viralem - również za sprawą ikonicznej konwersacji z policjantem. Ale to zrujnuje trasę - miał powiedzieć Justin Timberalake, protestując przeciwko zatrzymaniu. Jaką trasę? - zapytał oficer Michael Arkinson. Światową trasę - odpowiedział Timberlake, najwyraźniej oburzony, że nie został rozpoznany. Oficer Michael Arkinson w styczniu 2025 r. został mianowany "funkcjonariuszem roku".
Z raportu policyjnego wynika, że Timberlake miał problemy z równowagą i wykazywał niezdolność do wykonywania poleceń. Na zdjęciu policyjnym ma przekrwione i szkliste oczy. Chociaż piosenkarz twierdził, że wypił tylko jedno martini, funkcjonariusz Arkinson zarzucił Timberlake'owi, że nie przeszedł testów trzeźwości w terenie.
Portal Page Six dowiedział się, że artysta chce uzyskać nakaz od sędziego Sądu Najwyższego hrabstwa Suffolk na blokadę publikacji nagrania z interwencji. Wideo zarejestrowane przez policję podczas kontroli drogowej i aresztowania Timberlake'a w czerwcu 2024 r., jest aktualnie przedmiotem wniosku złożonego przez przedstawicieli mediów na podstawie ustawy o wolności informacji (FOIA). Justin argumentuje w pozwie, że na nagraniu jest przedstawiony "w stanie skrajnej bezradności podczas spotkania z organami ścigania na poboczu drogi".
Boczarska nie lubi Natsu? Influencerka zdradza kulisy ich prywatnej rozmowy! "Pokazała klasę"
Justin Timberlake boi się "utraty reputacji"
Warto podkreślić, że Timberlake ostatecznie nie przyznał się do winy w sprawie o prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu. Po aresztowaniu zgodził się za to przyznać do prowadzenia pojazdu w stanie upośledzenia zdolności poznawczych spowodowanego alkoholem - w tamtejszym stanie zarzut dużo łagodniejszy. Timberlake został ostatecznie skazany na 25 godzin prac społecznych i zapłaty grzywny w wysokości 500 dolarów plus 260 dolarów opłaty dodatkowej, a jego prawo jazdy zostało zawieszone na 90 dni.
Chciałbym powiedzieć wszystkim, którzy nas obserwują i słuchają: nawet jeśli wypiliście jednego drinka, nie wsiadajcie za kierownicę samochodu. Jest tak wiele alternatyw. Zadzwoń do znajomego, weź Ubera, jest wiele naprawdę wiele apek, można też wziąć taksówkę. To błąd, który popełniłem, ale mam nadzieję, że ktokolwiek teraz nas obserwuje i słucha, wyciągnie z niego wnioski
Michael Del Piano, prawnik muzyka, podkreślił, że publikacja nagrania doprowadziłaby do "poważnej i nieodwracalnej szkody" dla "osobistej i zawodowej reputacji" Timberlake'a, a także naraziłaby go na "publiczne wyśmiewanie i nękanie".
Adwokat zaznaczył również, że ujawnienie materiału nie służy "żadnemu uzasadnionemu interesowi publicznemu w zakresie zrozumienia działania rządu", a "udostępnienie materiału stanowiłoby nieuzasadnione naruszenie" prywatności gwiazdy popu".
Wyrazy współczucia dla pirata drogowego?
Zobacz: Justin Timberlake zmaga się z poważną chorobą. "Kiedy usłyszałem diagnozę, byłem zszokowany"