Tomasz Karolak od wielu lat na łamach tabloidów zajmuje się szukaniem pieniędzy dla swojego upadającego teatru IMKA. Aktor często w wywiadach żali się na niesprawiedliwe finansowanie prywatnych instytucji. Z podobnymi problemami zaczęła borykać się również Krystyna Janda. Przez lata fundacja Jandy mogła liczyć na wysokie dofinansowanie ze środków publicznych. Niestety, od ubiegłego roku wiedzie jej się znacznie gorzej: zamiast wnioskowanego 1,5 miliona złotych, Janda otrzymała 150 tysięcy. W wywiadzie dla PrzeAmbitnych Tomasz Karolak przyznał, że prywatne teatry muszą walczyć o dofinansowanie oraz brać udział w konkursach. Nie do końca zgadza się jednak z żądaniami Jandy, zwraca uwagę na to, że mamy kapitalizm i wolny rynek, również w sferze kultury.
Karolak krytykuje żądania Jandy: "Jesteśmy w ustroju kapitalistycznym, a teatry i tak są finansowe przez państwo!"
"Nie ma równości, bo teatry prywatne biorą udział w konkursach, a państwowe nie muszą. Otrzymaliśmy jednak dotację miejską na trzy lata".