Kim Kardashian i Lewis Hamilton MIGDALĄ SIĘ na jachcie. Wróżycie im długą przyszłość? (ZDJĘCIA)
Kim Kardashian i Lewis Hamilton coraz bardziej zbliżają się do siebie. Po niezwykle udanym występie w Grand Prix Monako kierowca i jego nowa dziewczyna spędzali miły czas na Lazurowym Wybrzeżu. Zakochani dosłownie nie byli w stanie odkleić się od siebie.
Niedzielne Grand Prix Monako przyciągnęło nie tylko zapalonych miłośników Formuły 1. Mistrzów kierownicy oklaskiwali celebryci z różnych zakątków świata. Oczywiście nie mogło zabraknąć też polskich akcentów. Nasza dwuosobowa "reprezentacja", bardziej niż śledzeniem zmagań na torze, była zainteresowana smakowaniem rarytasów i wypoczynkiem nad brzegiem basenu z kieliszkiem schłodzonego szampana.
Ostatni wyścig okazał się wielkim sukcesem Lewisa Hamiltona, który ostatecznie stanął na drugim miejscu podium. Mężczyzna mógł liczyć na olbrzymie wsparcie Kim Kardashian, która brylowała z młodszą siostrą w odświętnych kreacjach. Za swój gorący doping została nagrodzona posłanym w jej stronę pocałunkiem. Tuż po relacjonowanej przez nią dekoracji kierowca obdarował ukochaną wieloma życzliwymi słowami.
To niesamowite, że przyjechała dla mnie w ten weekend. Wspaniale mieć wokół siebie dobrych ludzi, którzy cię wspierają. Ona robi to dla mnie każdego dnia
Natasza Urbańska szczerze o tym, jak zaczął się jej związek z Józefowiczem: "Zakochałam się i MÓZG MI ODJĘŁO"
Kim Kardashian i Lewis Hamilton "przyłapani" na pocałunkach
Jedna z naczelnych power couple zagranicznego show-biznesu postanowiła przedłużyć swój pobyt na Lazurowym Wybrzeżu. Na udane rozpoczęcie nowego tygodnia postanowili wynająć jacht, który okazał się idealnym miejscem na randkę. To właśnie na środku morza postanowili okazać sobie miłość
Kim Kardashian objęła ramionami swojego nowego chłopaka, podczas gdy ten trzymał ją w talii. Ubrana w czarny zestaw 45-latka uśmiechała się promiennie podczas serii przytulasków. W pewnym momencie paparazzo mógł cieszyć się złotym strzałem, dokumentując na zdjęciu ich czuły pocałunek.
Miejmy nadzieję, że specjalistka od mowy ciała, której dotychczas brakowało u nich "tlącego się żaru", poczuła się w pełni usatysfakcjonowana.