Klaudia Halejcio pokazała nagranie, na którym pomoc domowa ją OKRADA. Zaczęło się od papieru toaletowego i kapsułek do prania...
Klaudia Halejcio podzieliła się z fanami nagraniem, na którym widać, jak jej zatrudniona pomoc domowa ją okrada. "Na początku były jakieś takie, wiecie, drobiazgi. Jak herbata, która znikała, kapsułki do prania..."
Klaudia Halejcio i Oskar Wojciechowski mieszkają w imponującej willi, którą wiele osób określiłoby mianem prawdziwego pałacu. Posiadłość ma 500 m² i stoi na działce o powierzchni 1,2 hektara, zapewniając rodzinie prywatność i mnóstwo przestrzeni do zabawy - dzieci mają tu również swój własny kącik. Rodzina ma także do dyspozycji dwa baseny.
Utrzymanie w czystości tak dużej posiadłości okazało się nie lada wyzwaniem, dlatego Halejcio i jej partner zatrudnili pomoc domową - szybko jednak przekonali się, że to był błąd.
Córka Halejcio chodzi do przedszkola Montessori. Nel już uczy się dwóch języków: "Zaskoczyła mnie"
Pomoc domowa okradała Klaudię Halejcio
W czwartkowy poranek Klaudia Halejcio podzieliła się z obserwatorami nagraniem, w którym opowiedziała o nieprzyjemnych doświadczeniach związanych z zatrudnioną pomocą domową.
Szukaliśmy osoby, która pomoże nam w opiece nad domem. Dom jest duży, wymagający. Chcieliśmy, żeby ktoś po prostu dbał o nasze rzeczy codziennie, o porządek, żeby wszystko wyglądało w tym domu tak, jak trzeba. Nie szukaliśmy w ogóle żadnej pani, żeby była jasność do sprzątania, tylko kogoś, kto będzie częścią tego domu
Halejcio postanowiła skorzystać z usług firmy specjalizującej się w zatrudnianiu pracowników domowych. Z wybraną kandydatką podpisała umowę o pracę.
I po kilku rozmowach, etapach, wybraliśmy jedną panią. Młodą, uśmiechniętą, bardzo, naprawdę bardzo sympatyczną. I zatrudniliśmy ją legalnie. Na umowę o pracę, ze wszystkimi świadczeniami, składkami, urlopami, tak, aby po prostu czuła się pewnie i bezpiecznie. Żeby wszystko było uczciwie i przede wszystkim z szacunkiem. A wiecie, łączny koszt zatrudnienia takiej osoby to jest ponad 11 tysięcy złotych miesięcznie. Ale wierzyliśmy, że za jakość, bezpieczeństwo warto zapłacić. No i przez chwilę wszystko było okej, w porządku
Celebrytka tłumaczy, że zaczęła zauważać, jak znikały herbata, kapsułki do prania, zapełnione wcześniej pudełka nagle były częściowo puste. Choć wydawało się to niewielkie, dało jej sygnał, że dzieje się coś niepokojącego. Postanowiła więc sprawdzić nagrania z domowych kamer. Jak podkreśliła, bezpieczeństwo w ich domu jest priorytetem, zwłaszcza że mieszkają tam influencerzy, a w posiadłości znajduje się wiele wartościowych przedmiotów.
No i co zobaczyliśmy? Osoba, która doskonale wiedziała, że istnieją kamery, po prostu kradła. Od papieru toaletowego, kapsułek do prania, różnych rzeczy. Podejrzewam, że tych rzeczy było znacznie więcej niż byliśmy w stanie zauważyć. (...) Po prostu połamało mnie to w pół. I właściwie to nie chciałam tego nawet pokazywać, naprawdę. Nie chciałam z tego robić żadnej historii, ani robić z tego w ogóle jakiegoś wielkiego szumu, bo nie o to chodzi. (...) I właściwie nie było żadnego dnia w którym by czegoś nie zabierała
Halejcio opublikowała krótkie nagranie, na którym widać, jak zatrudniona przez nią pomoc domowa chowa przedmioty do torebki.
Jesteśmy w tym razem i to jest dla mnie ważne, żeby to wybrzmiało jasno. (...) Ludzie nie działają według tego, co im dajesz. Działają według tego, kim są. Według swoich braków, swoich granic, swoich charakterów. I niestety, bardzo często ta prawda jest brutalna. Bo okazuje się, że wielu ludzi to są po prostu ku*wy. I nie ma sensu tego ubierać w ładniejsze słowa