Nie od dziś wiadomo, że Polacy mają ogromne serca i w obliczu wyzwań potrafią zmobilizować się w mgnieniu oka. Wystarczy przypomnieć sobie głośne akcje internetowe z ostatnich lat - chociażby słynny zryw wokół Łatwoganga, kiedy internauci zjednoczyli siły, wykazując się niesamowitą determinacją i generując ogromny odzew dla wyższego celu. Tego typu inicjatywy pokazują, że potrafimy odłożyć na bok wszelkie podziały i działać jak jedna wielka rodzina. Gdy pojawia się potrzeba niesienia pomocy, machina polskiej solidarności rusza z pełną mocą.
WIDEOJessica Mercedes mówi o stanie zdrowia brata i wspomina swój wypadek: "Wpadłam kiedyś pod auto. Miałam operację kręgosłupa"
Tragiczny wypadek w Krakowie. Para osierociła synka
Tym razem z ogromnym odzewem charytatywnym spotkała się dramatyczna historia z Krakowa. W drugiej połowie sierpnia na ulicy Solnej doszło do koszmarnego wypadku - rozpędzony samochód wjechał w idące chodnikiem młode małżeństwo z wózkiem. 32-letni Klaudia i Mateusz zmarli w szpitalu, a ich 8-miesięczny synek Oliwier z obrażeniami trafił pod opiekę lekarzy. Informacja o chłopcu, który w jednej chwili stracił mamę i tatę i będzie poznawał swoich rodziców jedynie z opowieści oraz archiwalnych zdjęć, wywołała w całym kraju ogromne poruszenie.
Zbiórka dla Oliwiera przekroczyła milion złotych
Świadomy skali tragedii społecznik i radny Damian Żurawski, który współpracował kiedyś z nieżyjącym Łukaszem Litewką, postanowił natychmiast zareagować. W środę, 26 sierpnia, w serwisie zrzutka.pl oficjalnie wystartowała akcja pod hasłem "Bezpieczna przyszłość dla Oliwiera". Jej celem było finansowe zabezpieczenie startu w dorosłe życie i edukacji malucha. Początkowe założenie opiewające na pół miliona złotych zostało osiągnięte w ekspresowym tempie. Internauci nie zwalniali jednak tempa - wpłaty od tysięcy ludzi dobrej woli płynęły z prędkością światła. Wynik? Licznik na stronie zbiórki właśnie przekroczył GIGANTYCZNĄ KWOTĘ MILIONA ZŁOTYCH!
Losy sprawcy wypadku w Krakowie
Przypominamy, że za kierownicą Volkswagena siedział 26-letni Hubert B., pochodzący z województwa mazowieckiego. W pojeździe towarzyszyła mu trójka pasażerów w wieku 27-28 lat (dwie kobiety i mężczyzna), którzy zostali już przesłuchani przez śledczych. Mężczyzna nie poczuwa się jednak do winy i twierdzi, że nie jechał z nadmierną prędkością. Z ustaleń wynika tymczasem, że w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do 30 km/h, pojazd poruszał się z prędkością około 70 km/h. W swojej wersji wydarzeń sprawca wskazuje na fatalny stan nawierzchni ulicy Solnej oraz stojącą po deszczu w tamtejszych koleinach wodę, przez co - jak twierdzi - stracił panowanie nad autem. Alkomat nie wykazał obecności alkoholu w jego organizmie, a wyniki badań na obecność narkotyków nie są jeszcze znane. Podejrzany po usłyszeniu zarzutów trafił na trzy miesiące do tymczasowego aresztu. B. grozi do 8 lat więzienia.
Przypominamy: Łukasz Żak SKAZANY przez sąd za tragiczny wypadek na Trasie Łazienkowskiej! Dostał MAKSYMALNY wymiar kary